Gina siedziała za biurkiem w gabinecie znajdującym się za salą operacyjną swoich zastępców. Piła trzecią, a może czwartą filiżankę kawy. Zawsze zostawiała trochę na dnie, dzięki czemu technicznie rzecz biorąc, wciąż była to jej pierwsza filiżanka. Dolewała do niej, ale nigdy nie nalewała od nowa. Ta logika pozwoliła jej przetrwać więcej nadliczbowych zmian, niż była w stanie zliczyć, i sprawiała,
















