– Panie Vance, pan Nash czeka na linii drugiej – oznajmiła tymczasowa asystentka przez interkom. Victor po raz kolejny zastanawiał się, dlaczego zgodził się na dwutygodniowy rejs Emily. Brakowało mu jej wydajności i dokładności.
I jej kawy. Lura, którą sam parzył, nawet w najlepsze dni nie zasługiwała na miano kawy. A dzisiejszy dzień do najlepszych nie należał.
– Powiedz mu, że oddzwonię – rzucił
















