— Kiciu, chodź, usiądź — powiedział Nash do Maggie, gdy stała przy oknie, patrząc na podjazd.
Maggie westchnęła, wróciła na kanapę i usiadła obok niego. — Po prostu się martwię.
— Porozmawiaj ze mną, kiciu — zachęcił ją Nash.
— To moje dziecko — szepnęła. — Nie podoba mi się, że mieszka poza domem.
— Spójrz na mnie, kiciu — powiedział łagodnie Nash. Odczekała chwilę, po czym podniosła na niego wzr
















