Życie po zdradzie

Życie po zdradzie

Autor: Hazel Meadow

Rozdział 3: Wschód słońca
Autor: Hazel Meadow
6 cze 2026
Nash biegał po parku i widział rekrutów Marynarki Wojennej podczas porannego treningu. Wydawało się, że to całe wieki temu, gdy on sam to robił. Jego słuchawka zapikała, a on zerknął na zegarek, by odczytać wiadomość od siostrzenicy. „Jest zbyt cholernie wcześnie na pieprzone bieganie. Hej, autokorekto – to NIGDY nie jest paprane”. Chichocząc pod nosem, nacisnął przycisk na ekranie, by do niej zadzwonić. Odebrała przy drugim sygnale. — Słownictwo, młoda damo. — Przepraszam, następnym razem będę kurwa wyraźniej artykułować — mruknęła zaspanym głosem. — Musiałam wczoraj łapać okazję do domu. Mój samochód padł. — Jak twoja mama wróci, czeka nas długa rozmowa o tym złomie. — Słownictwo, staruszku — odgryzła się żartobliwie. — Pozwól mi skończyć bieg i wracam do domu. — Za wcześnie na to wszystko. — Jeszcze się nie kładłem — zauważył, skręcając, by zrobić kolejne okrążenie. — Muszę dziś iść do księgowego. — Znajdź mi jakieś pieniądze — powiedziała jak zawsze. — Jeśli coś ci znajdę, to będzie to nowy samochód — odpowiedział, a potem wymruczał coś pod nosem. — Czy ty właśnie powiedziałeś „cheeseburger”? — Quinn wybuchnęła śmiechem. — Jesteś zbyt cholernie chuda — stwierdził. — Jak na kogoś, kto spędza tyle czasu na ćwiczeniach, masz dziwną obsesję na punkcie puszystych kobiet — śmiała się z niego, a on słyszał, jak się krząta i odkręca prysznic. — Co poradzę, lubię wiedzieć, że nie połamię swoich zabawek. — Obrzydliwe — powiedziała z udawanym odruchem wymiotnym dla podkreślenia. — Kończę ostatnie okrążenie — oznajmił, mijając rekrutów, którzy właśnie ruszali do biegu. — Dzień dobry — rzucił do instruktorki. — Dzień dobry, panie pułkowniku! — odkrzyknęła kobieta, a potem kazała plutonowi to powtórzyć. — Idź poflirtować — rzuciła Quinn i połączenie się zakończyło. — Nie masz nic przeciwko towarzystwu? — zapytała kobieta w żółtej koszulce Navy i niebieskich spodenkach treningowych, zrównując z nim krok. — Prawie skończyłem, ale czemu nie — odpowiedział z lekkim uśmiechem. — Często pan tu biega? — zapytała. — Dziś dla mnie późno — przyznał. — Zazwyczaj o tej porze jestem już w domu. A pani często tu bywa? — W każdą środę — uśmiechnęła się. Tak, flirtowała. Był gotów podjąć grę. Ale mógłby się założyć, że była mniej więcej w wieku jego córki. To sprawiało, że była poza zasięgiem. — Przynajmniej z rekrutami — dodała. — Częściej przychodzę sama. I oto ono. „Przychodzę tu sama. Potrzebuję silnego mężczyzny, który mnie ochroni”. Co, gdyby otworzył te drzwi, doprowadziłoby albo do „seksownego kociaka”, albo do „wściekłej lwicy, która nie potrzebuje faceta”. Nie miał ochoty bawić się z żadną z nich. — Może jeszcze się zobaczymy — powiedział Nash, wskazując na parking. — To mój przystanek. — Uśmiechnął się do niej, a potem odwrócił do rekrutów. — HOO-YAH! Zeszedł ze ścieżki, by się porozciągać, podczas gdy kilkunastu nastolatków biegło dalej. Wykonał swoją rutynę, zanim wsiadł do odrestaurowanej Impali z 1969 roku. Niedługo potem wjechał na wspólny podjazd między swoim domem a domem młodszej siostry. Quinn spotkała go w kuchni. — Była gorąca? — Niezła, pewnie w wieku Harper. — Pocałował ją w czubek głowy, mijając ją. — Wezmę prysznic i jedziemy. Zamów kawę. — Jesteś moim ulubionym wujkiem! — krzyknęła szesnastolatka na cały korytarz. Mniej niż dziesięć minut później wrócił z wilgotnymi włosami i w świeżym ubraniu. Miał na sobie czarne spodnie i białą koszulę typu oxford z krótkim rękawem, którą ciasno wpuścił w spodnie. Mięśnie napinały bawełnę na ramionach i klatce piersiowej. Skórzany pasek moro z klamrą Navy Seabee podkreślał jego szczupłą talię. Wsunął buty, które trzymał przy drzwiach, i spojrzał na Quinn. — Gotowa? Spojrzała na niego znad telefonu. Uśmiechając się, skierowała telefon w jego stronę. — Dzień dobry, kochani. To jest mój wujek Garrett, wszyscy mówią na niego Nash, bo tak ma na nazwisko, a w wojsku jest dziwnie. Lubi puszyste dziewczyny i odjechany seks. — Wrzuć to, a wyłączę ci telefon — ostrzegł. Wiedział, że nie nagrywa, bo widział jej telefon w lustrze za nią. Ale nie zamierzał jej o tym mówić. — Nawet nie nagrywałam — uśmiechnęła się i odwróciła telefon, by pokazać mu ekran główny. — Nie chcę, żeby pisały do mnie jakieś napalone wariatki. — Dobrze. — Zdjął kluczyki z haka i wyszli. Po wypiciu kawy podrzucił ją i pojechał do biurowca Cooper Stone po drugiej stronie miasta. Nash nie cieszył się na spotkanie z recepcjonistką VCC. To była urocza mała blondynka, która myślała, że jest szczytem marzeń każdego mężczyzny. Osobiście Nash wolał naturalne krągłości od tych chirurgicznych. Był rozczarowany, gdy wszedł do lobby Cooper Stone i odkrył, że ładna brunetka została zastąpiona przez kiosk z ekranem dotykowym. Bywały chwile, kiedy nienawidził technologii. Krzywiąc się, wjechał windą na dwunaste piętro. I był mile zaskoczony, gdy otworzył drzwi do firmy księgowej i zobaczył wspomnianą brunetkę. — Dzień dobry, panie Nash — powiedziała sztuczna blondynka ze sztucznym biustem sztucznie zmysłowym głosem. — Dam znać panu Vance’owi, że pan przyszedł. — Amber, rozmawialiśmy o tym. To jest teraz praca Maggie. Jeśli nie potrafisz zostać w dziale wprowadzania danych, być może będziemy musieli przemyśleć twoje zatrudnienie. Victor Vance stał za obiema kobietami przy biurku recepcyjnym. Jego siwe włosy były krótko ostrzyżone, a niebieskie oczy zimne i przenikliwe. Miał na sobie ciemnoszary garnitur z jaskrawym morskim krawatem. Gniewny wyraz jego twarzy sprawił, że blondynka cicho się ulotniła. — Maggie, wiem, że Amber szkoliła cię przez ostatni tydzień, ale proszę, byś nie udostępniała jej kalendarza spotkań — powiedział Victor uprzejmie. — Świetnie ci idzie. Nash dostrzegł u przyjaciela cechy dominanta w sposobie, w jaki traktował każdą z kobiet. Blondynka została skarcona, podczas gdy brunetka pochwalona. Myśl o niej w uległej pozie sprawiła, że jego chuj stwardniał. Nigdy wcześniej nie cieszył się tak bardzo, że poświęcił dodatkowe jedenaście sekund i nie wyszedł bez bielizny. — Dziękuję — powiedziała z lekkim uśmiechem i rumieńcem. Jego chuj drgnął, a on stłumił jęk. — Nie ma za co — powiedział Victor, zanim zwrócił się do Nasha. Spojrzenie starszego mężczyzny powiedziało Nashowi, że dzielą podobne myśli o nowej recepcjonistce. — Chodź na zaplecze, zobaczymy, ile jeszcze pieniędzy mogę ci ukraść. — Między tobą, wujkiem Samem a moimi dziewczynami, niewiele zostało ci do kradzieży — zaśmiał się Nash, idąc korytarzem. — Ale jednak coś zostało? — zażartował Victor, wchodząc do gabinetu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Wschód słońca – Życie po zdradzie | Czytaj powieści online na beletrystyka