Cienista Sosna: Upadła Luna

Cienista Sosna: Upadła Luna

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2
Autor: Aeliana Thorne
24 lip 2026
Lekarz wchodzi i widzi zaognione, czerwone zadrapania na mojej piersi oraz zaschniętą krew. „Alfo, co się stało?” – pyta, podchodząc bliżej i oglądając rany. „To dobre pytanie, wygląda na to, że sam to sobie zrobiłem przez sen” – odpowiadam, wskazując na klatkę piersiową. „Czy mogę, panie?” – wskazuje na rany, a ja potakuję głową. „Czy mogę zapytać, o czym pan śnił?”. „Pamiętam tylko czerwień, doktorze, to naprawdę irytujące” – prycham, wciąż próbując sobie przypomnieć szczegóły. „Czerwień i ból, to wszystko, co zostało mi w głowie, nawet mój wilk nic nie wie”. „Może to stres związany z dzisiejszym przejęciem władzy, po prostu odrobina zdenerwowania, która zamanifestowała się w koszmarze”. Nie mając lepszej odpowiedzi, na tym poprzestaliśmy. Wracałem do pokoju, by wziąć prysznic i przygotować się na dzisiejszy wieczór. Wchodząc pod wodę, zacząłem się myć, gdy nagle lśniące błękitne oczy wypełniły mój umysł. Te oczy obiecywały wszelkiego rodzaju przyjemności. Działały kojąco, gdy kończyłem prysznic. Wychodząc z łazienki owinięty tylko w ręcznik, poczułem ją, zanim ją zobaczyłem. „Wynocha natychmiast”. Ta suka ma tupet. „Ale Connie, przyszłam ci pomóc się zrelaksować. No dalej, kochanie, pozwól, że się tobą zaopiekuję”. Miałem jej dość. Połączyłem się mentalnie ze strażnikiem, by przyszedł do mojego pokoju. Wkrótce w drzwiach stanął Blair. „Alfo”. „Zabierz to z mojego pokoju i upewnij się, że tym razem zrozumiała, że ma tu nie wchodzić” – patrzę na S.V. „Jeśli jeszcze raz cię tu złapię, czeka cię tydzień w celi, a potem wygnanie, zrozumiałaś?”. Skinęła tylko głową, gdy wyprowadzano ją z pokoju. Ubrałem się i ruszyłem do gabinetu ojca na ostatnią rozmowę. Przepisuje na mnie wszystko, więc trzeba podpisać dokumenty, sprawdzić każdy szczegół i dopełnić formalności. Nasza wataha prowadzi kilka firm poza swoimi terenami, co pomaga nam finansowo. Wataha Cienistej Sosny jest jedną z najsilniejszych w okolicy. I to nie tylko dlatego, że możemy kupić wszystko, co chcemy. Jesteśmy dumni z siły naszych wojowników. Trenujemy codziennie, by pozostać na szczycie. Jesteśmy watahą, do której wszyscy dzwonią po pomoc, i planuję to utrzymać. Wiem, że ojciec ukrywa przede mną kilka spraw, dopóki nie przekaże mi władzy, ale wkrótce się o nich dowiem. „Cóż, synu, jesteś gotowy? Już czas” – pyta ojciec, wstając zza biurka. Bierze nasze wspólne zdjęcie, a ja patrząc na nie, przypominam sobie chwilę, w której zostało zrobione. Właśnie wróciłem ze szkoły. Matka rzuciła mi się na szyję, ściskając mocno, a ręce ojca spoczęły na moich ramionach; na jego twarzy malował się szeroki, dumny uśmiech. Właśnie otrzymał wiadomość, że Wataha Cienistej Sosny znów ma najlepsze wyniki. Beta uchwycił tę chwilę na zdjęciu. Stało na biurku przez ostatni rok. „Więc, tato, dokąd najpierw wybieracie się z mamą?”. Rodzice chcieli podróżować, gdy byli młodsi, ale niestety dziadek odszedł zbyt wcześnie, zostawiając ojca na czele watahy. Nikt nie wie, co się stało. Poszedł pomóc innej watasze, która miała problem z sąsiadami. Nigdy nie wrócił. Teraz planują przeżyć wszystkie przygody, które ich ominęły. „Gdziekolwiek twoja matka każe” – śmieje się. Jedyną osobą, która nim rządzi, jest maleńka wilczyca, którą nazywam mamą. Nie mogę się doczekać, aż znajdę swoją drugą połowę. Mam nadzieję, że będzie choć w połowie takim wilkiem jak mama. Uśmiecham się do siebie, gdy idziemy na tyły posiadłości. Zawsze organizujemy takie uroczystości na zewnątrz, pod światłem pełni księżyca, prosząc Boginię o błogosławieństwo. A dzisiejszej nocy księżyc świeci wyjątkowo jasnym blaskiem. Spotykam Declana u stóp podestu i wchodzimy po schodach, by zająć miejsca. Obie nasze rodziny pękają z dumy. To sprawia, że nasze wilki dumnie wypinają piersi. Ceremonia nie trwa długo, a równowaga mocy przesuwa się na nas. Najpierw czuję ogromny ciężar, gdy przyjmuję moc Alfy. Wypełnia ona każdą komórkę mojego ciała, czyniąc mnie większym, silniejszym i szybszym. Wkrótce poziom mocy się wyrównuje, a więzi z watahą stają się namacalne, niemal je widzę. Patrzę na Declana, Wyatta i Gavina – jesteśmy przyszłością watahy. Przemieniamy się w nasze wilki, zaczynając ode mnie – Alfy, potem Dec – Beta, Wyatt – Gamma i na końcu Gavin – Delta. Wyjemy do księżyca. Wataha przemienia się i dołącza do nas. Pędzimy w stronę ściany lasu. Pierwszy bieg z watahą jako Alfa cementuje więzi. Docieramy do jeziora w dobrym czasie, zatrzymujemy się na moment, by się napić, po czym wracamy do rezydencji, gdzie czeka na nas wielka uczta. Na samą myśl ślinka cieknie mi z pyska, więc pędzę przez las w stronę jedzenia. Podczas biegu w moim umyśle błyskają czerwone oczy, przez co potykam się i upadam twarzą w ściółkę leśną. Powoli wstaję, otrzepując się z brudu i liści, i przeszukuję okolicę wzrokiem, szukając źródła tych czerwonych ślepi. Obracam się wokół własnej osi, muszę wyglądać, jakbym stracił zmysły. Im bardziej szukam, tym mniej pamiętam, jak wyglądały. Teraz pamiętam tylko tyle, że są czerwone. Stres, to musi być to, choć wcale go nie czuję. Gdyby nie brzmiało to jak szaleństwo, zapytałbym o to ojca i matkę, ale sam uważam, że brzmi to niedorzecznie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Cienista Sosna: Upadła Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka