Gwałtownie łapię oddech, wyskakując z łóżka. Rozglądam się i przypominam sobie, że jestem w pokoju Audie. Patrząc na nią, dostrzegam na jej twarzy udrękę. Wsuwam się z powrotem do łóżka, przyciągam ją do siebie, próbując powoli ją obudzić. Słyszę, jak jej oddech wyrównuje się, gdy zaczyna się wybudzać. Czując, jak sztywnieje, puszczam ją. Niemal natychmiast się rozluźnia. „Przepraszam” – mówię, pr
















