Perspektywa Conniego
Budzi mnie kilku wojowników przy granicy; wygląda na to, że wilki napierają ze wszystkich stron. Zaczynam wydawać rozkazy, by przenieść wilki niezdolne do walki na niższe piętra i zabezpieczyć teren, gdy przerywa mi Dec. „Connie, sorki stary, ale to nie są zbuntowani wojownicy; to uchodźcy. Wilczyce, szczenięta, starszyzna i ranni mężczyźni”. Kurwa, to nie brzmi dobrze. Wyskak
















