Punkt widzenia Sloane
Poranek zaczął się tak samo, jak przez ostatnie dwa tygodnie. Mój partner budzi mnie bitością, zanim mnie bezcześci, nazywając innym imieniem. Kiedy kończy, bije mnie raz jeszcze, bo nie jestem tą, której pragnie. Wychodzi, a ja leżę, czując, jak moje rany powoli próbują się zabliźnić. Jestem zbyt słaba, by się poruszyć, gdy otwierają się drzwi i wchodzi Gemma z moją tacą res
















