Spoglądam na Audie. „Co się stało, kochanie?”. Patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami, a po jej policzku spływa łza. Wycieram ją kciukiem. To zdaje się wyrywać ją z jakiegokolwiek stanu, w którym się znajdowała. „Mówisz poważnie?”. Patrząc na nią, ujmuję jej twarz w obie dłonie. Chcę, żeby zobaczyła, że jestem z nią całkowicie szczery. „Mówię poważnie każde słowo, Audie. Nigdy nie zmuszę cię do
















