Kilka godzin później Lizzy dotarła do domu, gdzie panowało istne pandemonium. Strażnicy zatrzymali ją przy bramie i przeszukali samochód, zanim pozwolili jej wjechać. Wilki biegały wokoło, ludzie rozmawiali, wszędzie wrzało jak w ulu.
Zaparkowała w garażu i zaniosła wszystkie torby z zakupami do swojego pokoju. Mieszkała na dolnych poziomach domu stada. Napisała do Thei.
„Hej, jestem w domu. Jeste
















