– Nasz transcendentalny mistrz by tego nie chciał – powiedziała mroczna postać, wychylając się z kobiety. Thea zapomniała, że tam była, jak zignorowany cień. Pchnęła jej obraz i dźwięk jej głosu do trojaczków, zanim straciła to wspomnienie.
– Ona nie wie, kim jesteśmy – powiedziała kobieta. – Ta wataha ją uwielbia. Jeśli zabijemy ich ukochaną Lunę, nie spoczną, dopóki wszyscy nie będziemy martwi.
















