– Jesteś niesamowita – powiedział w jej szyję. – Jakbym tu należał.
– Bo tu należysz – odparła. Tym razem nie było bólu, tylko uczucie pełności i mrowienia. Czuła go wewnątrz siebie, jej ścianki pulsowały i rozciągały się wokół niego. – Co cię skłoniło, żeby mnie uzdrowić?
– Myślałem o tym, jak bardzo chciałem cię pieścić ustami. Chciałem mieć na sobie twój zapach. Wiem, że z Conem wciąż bolało. K
















