Dar Trzech Alf dla Obdarzonej Luny

Dar Trzech Alf dla Obdarzonej Luny

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 4
Autor: Aeliana Thorne
4 mar 2026
Alaric wciąż trzymał Theę, gdy się obudziła. – Gotowa na wczesny trening? – Głos Alaryka, chropowaty od snu, przetoczył się przez jej ciało, budząc ją w najsłodszy sposób. Chciałaby budzić się tak każdego ranka. Wtedy dotarł do niej sens jego słów. – Nie chcę dzisiaj iść. Nie mogę. – Potrzebowała dnia wolnego. Może tygodnia. Roku. Jakkolwiek długo zajmie zrozumienie tego, co się z nią działo. – Theo, możesz i nie ma powodu, żebyś tego nie robiła. – Proszę, nie zmuszaj mnie… – Theo, idziesz. Widzimy się na zewnątrz za piętnaście minut, okej? Wiedziała, że musi być mu posłuszna. – Tak, Alfo. – Hej, to nie… nie miałem tego na myśli w ten sposób – powiedział Alaric. – Wiesz, że możesz nam odmówić, prawda? Thea, proszę. Nie chcę, żebyś czuła, że musisz robić cokolwiek, czego nie chcesz. – To dlaczego każesz mi iść na trening? – Bo kochasz trenować. Nie pozwolę ci tego zaprzepaścić przez nieporozumienie. Chodź. To do ciebie niepodobne. Gdzie moja nieustraszona Thea? – Została na polu treningowym, gdzie umarła ze wstydu? Alaric przycisnął ją do swojej piersi i pocałował w czubek głowy. – Chodźmy więc znaleźć jej zwłoki i ją ożywić. – Niech będzie – mruknęła. Wstał z łóżka i wyszedł z jej pokoju. Przyszykowała się i poszła na plac treningowy, gdzie czekali na nią trojaczki. Miała nadzieję, że jej ciało będzie się dziś zachowywać. Nie miała czasu zaparzyć herbaty maskującej zapach. Przebiegli okrążenie wokół boiska, a zanim skończyli, Kai złapał Theę od tyłu. Instynkt zadziałał. Thea zrobiła krok w bok i przerzuciła go przez biodro. Kai wylądował na trawie z głuchym łoskotem, przetoczył się i stanął na nogi, stając naprzeciw niej. Conri i Alaric dogonili ich i każdy złapał jedno z ramion Thei. – Znowu? – zapytała. – Przecież wczoraj poszło tak świetnie. Kai ruszył w jej stronę. – Dzisiaj jest inaczej – powiedział. Położył dłonie na jej talii. – Dzisiaj nie sparujemy. – Co? Uścisk Conriego i Alaryka zmienił się, a cała trójka otoczyła ją, zamykając w klatce. – Dzisiaj sprawdzamy, czy możemy cię podniecić – oznajmił Kai. Pochylił się i przesunął nosem w górę i w dół jej szyi. Jego dłonie błądziły po jej ciele. Próbowała ignorować zmysłowe doznania, które wywoływał. Im bardziej starała się myśleć o czymś innym, tym było to trudniejsze. – Dlaczego mi to robicie? – zapytała Thea. – Już wiecie, że możecie. Proszę, nie róbcie tego. Proszę. Proszę, przestańcie. – Dlaczego mielibyśmy przestać? – zapytał Kai. – Już udowodniliście swoje racje. Podniecam się przy was. Przepraszam! Nie wiem, co jest ze mną nie tak! – Nic nie jest z tobą nie tak. Powinnaś się przy nas podniecać – powiedział Conri. Jęknęła. – Nigdy w życiu nie byłam tak upokorzona – powiedziała z zamkniętymi oczami i spuszczoną głową. – Dlaczego jesteś zawstydzona? – zapytał Alaric. – Zawsze byliście dla mnie jak bracia. Siostry nie powinny jęczeć w niekontrolowany sposób, gdy bracia je łaskoczą. – Od dawna nie myślimy o tobie jak o siostrze. Nie, odkąd wyrosły ci te cycki, które nazywasz bezużytecznymi – powiedział Kai. – Sprawdzimy, jak bardzo są bezużyteczne? Obserwował jej twarz, gdy jego dłonie wsunęły się pod jej koszulkę i objęły piersi. Wciągnęła gwałtownie powietrze. Ścisnął je, a jej usta otworzyły się. Zsunął jej stanik, uwalniając piersi, po czym odnalazł sutki i rolował je między palcami. Jęknęła i wygięła plecy, lgnąc do jego dotyku. – Proszę – błagała, nie będąc pewna, czy błaga go, by przestał, czy by kontynuował. Tak bardzo tego pragnęła. – To nie jest fair. – Ale ci się to podoba? – zapytał Alaric. Nie odpowiedziała. Jej oddech stał się płytki i szybki. – A co powiesz na to? Alaric odgarnął jej kasztanowe włosy i pocałował w szyję od tyłu. Z zamkniętymi oczami zachlipała cicho, a jej głowa opadła na jego ramię. – Chyba jej się podoba – powiedział Conri. Wcisnął twarz w drugą stronę jej szyi i zaciągnął się głęboko. Jego usta wędrowały w dół, całując ją, poświęcając szczególną uwagę wrażliwemu miejscu na ugryzienie, gdzie nie mogła powstrzymać jęków. Alaric znalazł to samo miejsce po swojej stronie i jęknęła głośniej. – Nie. Nie. Przestańcie. Proszę. Znajdę sposób, żeby przestać. – Znajdziesz sposób, żeby przestać co? – zapytał zdezorientowany Kai. Thea zawsze walczyła do wygranej. Dlaczego tak łatwo się poddawała? Błagała. To nie było w jej stylu. – Podniecać się – wyjaśniła Thea. – Dlaczego mielibyśmy tego chcieć? – zdziwił się Kai. – Przez tak długi czas myśleliśmy, że nie lubisz nas w ten sposób – powiedział Conri. Zaczął ssać to miejsce na jej szyi. – Albo może nie byłaś gotowa – dodał Alaric. Podgryzał miejsce po swojej stronie. – Nie potrafię ci opisać, jak szczęśliwi byliśmy, czując wczoraj twoje podniecenie. Mając nadzieję, że to my byliśmy przyczyną tego słodkiego, pysznego zapachu – powiedział Kai. Wszyscy spojrzeli na nią z nadzieją. Podniosła swoje turkusowe oczy i napotkała ich spojrzenia. – Chcecie, żebym się przy was podniecała? – zapytała. – Nie brzmij na tak zaskoczoną – odparł Kai. – Nie rozumiem. – Zdajemy sobie sprawę, że to niesprawiedliwe, że my czujemy twoje podniecenie, a ty nie czujesz naszego – powiedział Alaric. – Ale możesz je poczuć – dodał Kai. Zaczął przesuwać dłonie w dół, pociągając za sutki, aż wymsknęły się z jego palców i wróciły na miejsce. – Pozwól nam więc jasno pokazać, jak bardzo nas kręcisz. Przesunął dłonie na jej pośladki, ścisnął je i przyciągnął ją do swojego przodu. Bardzo wyraźnie poczuła jego erekcję na swoim brzuchu. – Nie masz pojęcia, jak trudno było nam się kontrolować podczas treningów z tobą. Jak bardzo tego chcieliśmy. Pochylił się, rzucając jej wyzwanie wzrokiem, by go powstrzymała, i przycisnął usta do jej warg. Jej ciało stanęło w płomieniach. Dłonie Kaia ugniatały jej pośladki. Jedna z dłoni Alaryka przesunęła się na jej pierś. Jedna z dłoni Conriego znalazła jej drugą pierś. Zachlipała z rozkoszy. Po chwili dłonie Alaryka objęły jej talię, ścisnęły mocno i obróciły ją przodem do niego. Przyciągnął ją do siebie, by mogła poczuć jego wzwód. Potem przesunął dłonie w górę i delikatnie ujął jej twarz. Spojrzał głęboko w jej oczy. – Chcemy cię – powiedział Alaric. Wciągnął ją w pocałunek. Jego dłonie wsunęły się w jej włosy i przechylił jej głowę, by pogłębić pocałunek. Cztery inne dłonie błądziły po jej ciele. – Moja kolej – warknął Conri. Obrócił ją do siebie, jedną rękę trzymając na dole jej pleców. Przycisnął ją do swojej twardej długości. Jego druga dłoń ugniatała jej pierś. Znów cicho jęknęła, jej usta otworzyły się, a on ją pocałował, badając jej usta językiem. Alaric i Kai napierali na jej bok i plecy, całując i podgryzając jej szyję oraz ramiona. Po chwili Conri się odsunął. – Nie musisz się wstydzić, mała – powiedział Conri. Potarł swoim nosem o jej nos, po czym oparł czoło o jej czoło. – Chcemy czuć twój zapach. Chcemy cię podniecać. Chcemy, żebyś nas pragnęła. Czekaliśmy na to wieczność. Nie mogę się doczekać, aż posmakuję twojego podniecenia. Kai i Alaric warknęli. – MY nie możemy się doczekać, aż posmakujemy twojego podniecenia – powiedzieli razem. Oddychając ciężko, zaczęła nabierać pewności siebie. – Chcecie mnie? – Tak. A czy ty chcesz nas? Thea kiwnęła głową. Zaciskała uda, by ukryć swój zapach. Rozluźniła się i rozchyliła nogi, by wiatr przyniósł jej woń do ich nosów. Była przemoknięta. Trojaczki jęknęły. – Bogini, pachniesz tak dobrze – powiedział Kai. Jego dłoń wsunęła się pod jej koszulkę, palce musnęły skórę pod paskiem spodni. Przerwał, trzymając usta przy jej szyi, pod uchem. – Dotykałaś się, myśląc o nas? – Tak. – Nigdy wcześniej nie słyszała u siebie takiego głosu – zmysłowego, słabego, niemal piskliwego – a wszystko przez to, jak bardzo była podniecona. Sprawiło to, że wszyscy trzej przyszli Alfowie warknęli. – A wy dotykaliście się, myśląc o mnie? – Zawsze o tobie, tylko o tobie – odpowiedzieli chórem. – O bogini. To gorące. – Thea pochyliła się i pocałowała Conriego. Chwyciła tył szyi Alaryka i poprowadziła jego usta do swojej szyi. Następnie sięgnęła za siebie, wplotła palce we włosy Kaia i przyciągnęła go do drugiej strony szyi. – Nie mogę uwierzyć, że jeszcze wczoraj waliłaś nas po jajach. To jest lepsze – powiedział Alaric. Podgryzał jej ramię, oddychając głęboko. – Dużo lepsze – dodał Conri. Thea zaśmiała się. – To jest miłe. – To bardzo miłe, kochanie – powiedział Kai. Kontynuowali, zamieniając się miejscami, napierając na nią, błądząc dłońmi i ustami, dopóki nie nadszedł czas, by przygotować się do szkoły. – Nie chcę przestawać – powiedziała Thea wprost w usta Conriego. – Ale powinniśmy iść się umyć. – Moglibyśmy wziąć prysznic razem? – zaproponował Conri. Thea wyglądała jak sarna oślepiona światłami reflektorów. – Musimy działać powoli, Con – powiedział Alaric. – Nie poganiaj jej. Dopiero co ją zdobyliśmy. Nie wystrasz jej. Thea oparła się o Alaryka i dała mu szybki pocałunek, po czym odsunęła się, rumieniąc. Uniósł jej podbródek, by na niego spojrzała. – Podoba mi się ten wyraz twarzy u ciebie – powiedział Alaric.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Dar Trzech Alf dla Obdarzonej Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka