W głowie wciąż kręciło jej się od porannych wydarzeń. Vance w końcu przyjął jej oświadczyny.
Kiedy Vance wszedł do swojej sypialni, nuciła coś pod nosem z lekkim uśmiechem błąkającym się na ustach. Na jego widok jej uśmiech się poszerzył. "Muszę iść. Powinnam odwiedzić Tessę. Musi odchodzić od zmysłów z niepokoju".
Vance podszedł, objął ją i oparł czoło o jej głowę. Kładąc dłoń na jego policzku,














