Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów

Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów

Autor: Avelon Thorne

On nie jest Arturem
Autor: Avelon Thorne
19 lip 2026
Clara wzięła głęboki, uspokajający oddech, gdy weszła przez niebotyczne, ciężkie szklane drzwi do wspaniałego, budzącego grozę holu budynku Kensington International. Sama skala tego miejsca była oszałamiająca. Nieskazitelne, marmurowe podłogi o wysokim połysku rozciągały się jak lodowisko, odbijając olśniewające nowoczesne żyrandole, które zwisały ze sklepionych sufitów. Wpływowi dyrektorzy maszerowali obok niej zdecydowanym krokiem, z telefonami przyciśniętymi do uszu, emanując aurą nietykalnego bogactwa. Pomimo przytłaczającego otoczenia, Clara stała dumnie. Była nienagannie ubrana w ostry, idealnie skrojony, profesjonalny garnitur damski. Była to przemyślana konieczność zapobiegawczo, acz bez słowa, zaaranżowana przez jej zdystansowanego męża, Arthura. Kiedy wcześniej jej go wręczył, nalegając, by go założyła i obiecując, że będzie mogła mu oddać pieniądze po zdobyciu posady, była kompletnie zszokowana. Jak na mężczyznę, który ledwo się odzywał i pozornie nie posiadał własnych pieniędzy, jakoś wykorzystał swoje niejasne powiązania w branży modowej, by załatwić jej strój, w którym wyglądała jak milion dolarów. Zdystansowany mężczyzna, który zdawał się nie wiedzieć, jak się uśmiechać, śmiać, czy nawet prowadzić swobodną rozmowę, okazał się szokująco troskliwy. Przeszła przez hol, a jej obcasy stukały autorytatywnie o marmur, i została błyskawicznie odprowadzona do prywatnych wind. Pierwsze piętnaście pięter tego gigantycznego wieżowca było przeznaczone na luksusową działalność hotelową Kensington, podczas gdy piętra od szesnastego do dwudziestego służyły jako ich elitarna siedziba korporacyjna. Wyprowadzona szybko na zniechęcające dwudzieste piętro, usłyszała dzwonek otwierających się drzwi windy, które ukazały oszałamiająco nowoczesną recepcję. Wypielęgnowana asystentka z przyjaznym uśmiechem natychmiast wstała. – Clara Whitmore? – zapytała kobieta, ruszając naprzód, by zaoferować ciepły uścisk dłoni, gdy tylko Clara skinęła głową. – Proszę tędy. Clara poszła za asystentką szerokim korytarzem wyłożonym dywanem w odcieniu oceanicznego błękitu, a jej serce biło szalonym rytmem o żebra. Przez całą noc śniła o dokładnie tym momencie – marząc o bezpieczeństwie finansowym, o jedzeniu, na które w końcu będzie ją stać, i o ubraniach, które będzie mogła kupić. Została wprowadzona do okazałego, nowoczesnego biura wiceprezesa, Nolana Pierce'a. Ku ogromnemu zaskoczeniu Clary, Nolan nie był onieśmielającym, siwowłosym korporacyjnym rekinem, jakiego spodziewała się znaleźć czającego się za potężnym mahoniowym biurkiem. Zamiast tego, niezwykle młody, niesamowicie uroczy mężczyzna po dwudziestce natychmiast wstał, gdy weszła. – Clara Whitmore? Jestem Nolan Pierce. Miło mi panią poznać – przywitał się, posyłając gładki, wyuczony uśmiech, który dotarł do jego bystrych oczu. – Witam, panie Pierce – odpowiedziała Clara, błyskając swoim najlepszym, najbardziej pewnym siebie uśmiechem i odwzajemniając jego mocny uścisk dłoni. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że to nieco dziwne, iż tak wysoko postawiony wiceprezes Kensington International opuścił swoje miejsce, tylko po to, by powitać kandydatkę średniego szczebla, ale odsunęła tę myśl na bok. Nolan wskazał jej miejsce w pluszowym skórzanym fotelu naprzeciwko swojego biurka, po czym sam zajął swoje miejsce. Złożył dłonie w piramidkę, a jego urocze zachowanie pozostało całkowicie nienaruszone. – A więc, Claro. Po przejrzeniu twojego CV po prostu... nie mogliśmy się zmusić, by zatrudnić cię na poprzednim stanowisku. Żołądek Clary spadł w dół. Odrzucenie zabolało ostro, będąc okrutnym przypomnieniem skorumpowanego nepotyzmu, który zaledwie wczoraj faworyzował Briannę. Ale zanim zdążyła w ogóle przetworzyć rozczarowanie, Nolan gładko kontynuował, całkowicie omijając odrzucenie z niższego szczebla. – Ale zapewniam panią, na tym nowym stanowisku, z pewnością bardzo spodoba się pani praca z nami. Potrzebujemy kogoś, kto jest wysoce konkurencyjny i poradzi sobie z naszym nadchodzącym, niezwykle wyczekiwanym projektem. Otwieramy ogromną sieć kawiarni prowadzonych wyłącznie przez kobiety. Kobiety menedżerki, kobiety kelnerki. Krótko mówiąc, całkowicie żeński personel. Ten projekt będzie naszym oczkiem w głowie i potrzebujemy absolutnie najlepszej osoby, która nim pokieruje. Serce Clary wznowiło swoje gorączkowe bębnienie, tym razem wypełniając się czystą, nieskażoną niczym ekscytacją. Główny Menedżer Stanowy? To była znacznie potężniejsza rola, niż kiedykolwiek ośmieliła się marzyć. Nolan podniósł grubą, onieśmielającą teczkę i przesunął ją po wypolerowanym mahoniowym biurku w jej stronę. – Oto kontrakt. Proszę zapoznać się ze wszystkimi zasadami, panno Whitmore. Wszystko jest tu napisane czarno na białym. Gdy Clara otworzyła ciężki dokument, a jej oczy przesuwały się po gęstym, prawniczym żargonie, ton Nolana nagle się zmienił. Urocze ciepło zniknęło, zastąpione przez nietypowo śmiertelnie poważną i surową nutę. – Ale powiem pani jedną rzecz – stwierdził Nolan, a jego głos odrobinę się obniżył. – Ostatni warunek stanowi, że jeśli będzie pani planowała opuścić nas przed upływem obowiązkowego, dwuletniego okresu zatrudnienia, natychmiast zapłaci nam pani karę w wysokości dwóch miliardów dolarów. W przeciwnym razie trafi pani do więzienia. Serce Clary gwałtownie zabiło. Dwa miliardy dolarów? Więzienie? Astronomiczne liczby były przerażające, całkowicie bezprecedensowe jak na rolę menedżerską. Nolan Pierce nawet nie drgnął, a jego wyraz twarzy pozostał starannie neutralny, gdy wyjaśniał ten pojedynczy, przerażający zapis ukryty w drobnym druczku. – Wkładamy w ten program wsparcia tak wiele wysiłku, kapitału i zaufania na wyposażenie i szkolenie naszego personelu, że po prostu nie możemy sobie wyobrazić, że wszystkie nasze finanse i energia idą na marne. Dlatego będziemy potrzebowali swego rodzaju absolutnej gwarancji lub pewności co do pani lojalności. Zdesperowana i pragnąca zagwarantowanej stabilności finansowej, która w końcu pozwoliłaby jej walczyć ze zdradą Dereka i Brianny, Clara nawet się nie zawahała. Pomyślała o swoim skradzionym mieszkaniu. Pomyślała o swojej zawłaszczonej pracowni. Po zabezpieczeniu tej lukratywnej pracy byłaby bardziej stabilna finansowo niż Derek i Brianna razem wzięci. W końcu miałaby moc zaciągnięcia ich do sądu i odzyskania wszystkiego, co jej ukradli. – Wchodzę w to, panie Pierce – powiedziała z absolutnym przekonaniem. Podniosła ciężkie, pozłacane pióro leżące na biurku, przycisnęła je do papieru i podpisała gruby dokument bez sekundy wahania. Gdy atrament schnął na jej prawnie wiążącym podpisie, mogłaby przysiąc, że usłyszała, jak potężny wiceprezes wydaje z siebie bardzo ciche, pełne głębokiej ulgi westchnienie. Nolan natychmiast wstał, omijając biurko, by zaoferować kolejny uścisk dłoni. – Gratulacje, panno Whitmore. Witamy na pokładzie. Poproszę moją asystentkę, panią Sylvię, o dokładne oprowadzenie pani po biurze. W absolutnym momencie, w którym Clara została wyprowadzona z okazałego pokoju przez uśmiechniętą asystentkę, urocza fasada spłynęła z twarzy Nolana. Dosłownie rzucił się przez biurko do swojego prywatnego, bezpiecznego telefonu, szybko wstukując bezpośredni numer. – Vance – odetchnął Nolan do słuchawki, a jego głos był napięty od adrenaliny. – Niemożliwe stało się możliwe. Podpisała umowę. – Odchylił się na swoim skórzanym fotelu, a zwycięski uśmieszek igrł na jego ustach. – A teraz nie zapomnij. Jesteś mi winien to, o co prosiłem. Na drugim końcu bezpiecznej linii odpowiedział ciężki, władczy głos z absolutną, mrożącą krew w żyłach pewnością siebie. – Wiem. Nie martw się. Tuż przed rozłączeniem linii powróciła beztroska, urocza postawa Nolana. Nie mógł powstrzymać się przed droczeniem z losem. – Aha, i Vance? – Co znowu? – warknął ciężki głos. – Jest piękna, stary. Ostry, głęboko terytorialny syk ostrzegawczy gwałtownie trzasnął z głośnika, emanując czystą, zaborczą agresją. – Lepiej trzymaj się od niej z daleka, stary. *** Kilka godzin później, Clara dotarła z powrotem do swojego malutkiego, ciasnego mieszkania, jadąc na niespotykanym dotąd fali euforycznego nastroju. Sama waga jej triumfu sprawiła, że praktycznie wibrowała jak pod prądem. W sekundzie, w której odblokowała drzwi wejściowe i weszła do salonu, zobaczyła swojego męża siedzącego cicho na wytartej kanapie. Napędzana czystą radością, praktycznie rzuciła mu się na szyję. – Och, Arthurze! To oznacza kolację i toast. Ja cię dzisiaj zabieram! Nie uwierzysz w to! – ogłosiła triumfalnie, a jej twarz promieniała ze szczęścia. Odpowiedział małym, cichym uśmiechem, a jego szerokie ramiona lekko się rozluźniły pod jej entuzjastycznym uściskiem. Clara otworzyła usta, by podekscytowana opowiedzieć o niewiarygodnych korzyściach płynących z jej nowej posady w korporacji, kiedy jej wielkie świętowanie zostało nagle przerwane przez piskliwe, natarczywe dzwonienie jej telefonu. Widząc imię jej najlepszej przyjaciółki Tessy na wyświetlaczu, Clara uśmiechnęła się jeszcze szerzej. – To moja przyjaciółka! – promieniała. WyKazując zaskakującą ilość szacunku i troski, mężczyzna, którego znała jako Arthur, po cichu wstał i wycofał się do sypialni, zamykając za sobą delikatnie drzwi, by dać jej prywatność. Clara została na środku małego salonu, chętnie odbierając połączenie. – Och, Tesso! O Boże, tak się cieszę, że cię słyszę. Po krótkim, pośpiesznym nadrobieniu zaległości na temat matki Tessy, Clara nie mogła już powstrzymać swoich gigantycznych wiadomości. Podekscytowana, bez tchu, ze szczegółami opowiedziała o niewiarygodnej rzeczywistości jej wysoce lukratywnej nowej pracy korporacyjnej w Kensington International. Powiedziała Tessie o ogromnej pensji, luksusowym zakwaterowaniu i prywatnym szoferze. – Tak bardzo się z tego cieszę, Claro – powiedziała Tessa, a jej głos był nabrzmiały od emocji. Clara wyczuła, że jej najlepsza przyjaciółka z ulgi jest wręcz na skraju płaczu. Pędzący, podekscytowany ton Clary złagodniał i wypełnił się głęboką, szczerą wdzięcznością. – To wszystko dzięki tobie, Tesso. Podniosłaś mnie z mojego absolutnego dna i zorganizowałaś mi pana młodego w tak krótkim czasie. Miałaś absolutną rację, kiedy mówiłaś, że jest piekielnie seksowny. – Clara zachichotała lekko, zerkając z czułością w kierunku zamkniętych drzwi sypialni. – Ale och. Wielka szkoda, że jest gejem. I... – – Clare! – Gwałtownie zaalarmowany, piskliwy głos Tessy ostro przeciął linię telefoniczną, zatrzymując Clarę w pół słowa. – O czym ty mówisz? Clara wydała z siebie zdezorientowany, lekki śmiech, całkowicie nieświadoma narastającej po drugiej stronie paniki. – Mówię o Arthurze, głuptasie. O tym, który miał się ze mną spotkać w Ruby's Diner, w sprawie układu małżeńskiego... – O MÓJ BOŻE! Clare, gdzie ty jesteś? – zażądała Tessa, a jej głos nagle załamał się z czystego, autentycznego przerażenia. Clara zmarszczyła brwi, a jej uśmiech zniknął, gdy dziwne, zimne uczucie mrowienia przeszło po karku. – Dlaczego? Ja... Jestem w moim mieszkaniu, naturalnie. – Spróbowała obrócić to w żart, choć zabrzmiało to niezwykle sztucznie. – Kochana. Uciekaj. Wydostań się stamtąd NATYCHMIAST! – krzyknęła Tessa, hiperwentylując do słuchawki. Całkowicie zdezorientowana, Clara przeniosła niespokojnie ciężar ciała. – Co masz przez to na myśli? I dlaczego brzmisz na tak zdenerwowaną? – Nie jestem zdenerwowana, głuptasie! Jestem przerażona! – Gorączkowe wyjaśnienie Tessy całkowicie i brutalnie zrujnowało cały świat Clary. – Arthur to przyjaciel mojego przyjaciela. Miał potworny, katastrofalny wypadek samochodowy dokładnie tego samego ranka, kiedy miał spotkać się z tobą w kawiarni! Dopiero co się dowiedziałam! – Tessa – wyszeptała Clara, a jej płuca nagle zrobiły się zbyt ciasne. – Jak to możliwe? To mogła być tylko drobna stłuczka, a on... – Nie bądź głupia, Clare! – błagała Tessa, a jej głos ociekał absolutnym horrorem. – Został krytycznie ranny. Obecnie leży w szpitalnym łóżku. Jest całkowicie niereagujący i uwięziony w głębokiej śpiączce! To nie jest Arthur. To ktoś zupełnie inny! Tidalna fala czystej, lodowatej paniki natychmiast zalała zmysły Clary. Euforyczny triumf sprzed zaledwie kilku chwil gwałtownie zmienił się w czysty, paraliżujący strach. Jej szeroko otwarte, przerażone oczy mimowolnie powędrowały w stronę zamkniętych drzwi sypialni. Za tym cienkim kawałkiem drewna znajdował się mężczyzna, który kupił jej garnitur. Mężczyzna, którego przed chwilą przytuliła. Stała całkowicie sparaliżowana na środku salonu, podczas gdy każde pojedyncze zakończenie nerwowe w całym jej ciele całkowicie zdrętwiało, gdy Tessa kontynuowała gorączkowe krzyki przez głośnik. Clara nie słyszała już słów. Jej uszy wypełnił głośny, szumiący trzask statyczny. Telefon powoli wyślizgnął się z nagle pozbawionego sił uścisku Clary, uderzając o drewniane deski podłogowe z głośnym, głuchym łoskotem, który drwiąco odbił się echem po cichym mieszkaniu. Arthur nigdy nie dotarł do kawiarni. Był w śpiączce. Przerażająca, niezaprzeczalna prawda roztrzaskała się o nią w duszącej fali głębokiej zdrady i grozy: prawnie poślubiła całkowitego, absolutnego nieznajomego. Oszusta, który obecnie mieszkał w jej domu, spał w jej łóżku i beztrosko jadł posiłki, które mu gotowała. Ten skurwysyn!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

On nie jest Arturem – Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów | Czytaj powieści online na beletrystyka