Ciężkie, solidne mahoniowe drzwi sali konferencyjnej zarządu były szczelnie zamknięte, uwięziwszy Clarę w dusząco napiętej atmosferze, która wydawała się wystarczająco gęsta, by kroić ją nożem. Siedziała całkowicie sztywno na swoim skórzanym krześle z wysokim oparciem, trzymając dłonie starannie złożone na kolanach, by ukryć ich lekkie, mimowolne drżenie. Boleśnie zdawała sobie sprawę z obecności














