W drodze powrotnej pozwoliła mu nieść koszyk. Śpiewała, trzymając go za rękę.
Vance znów poczuł to dziwne szarpnięcie, to samo obce uczucie w sercu. Niespodziewanie ten głupi piknik przyniósł mu zadowolenie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Kiedy weszli do windy, ujął jej dłoń. – Dziękuję za ten wspaniały piknik. Naprawdę mi się podobało.
– Naprawdę? – zapytała radośnie. Ujął jej policze














