Brała małe łyki kawy. Minęły dwa dni odkąd wrócili z podróży poślubnej, a jej pragnienie Vance'a doprowadzało ją już do szału.
Przez to przesiadywała do późna w nocy.
Leżenie obok niego, a potem udawanie, że śpi, stawało się udręką. Na samą myśl o tym spróbowała zdusić ziewnięcie.
Sposób, w jaki do niej mówił, jego uśmiech, jego wyczucie stylu, to, jak marszczył brwi. Nie wiedziała, jak opanowa














