Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów

Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów

Autor: Avelon Thorne

Mianuj ją
Autor: Avelon Thorne
19 lip 2026
Rześkie, poranne powietrze nie zrobiło absolutnie nic, by uspokoić surowe, szarpiące nerwy w żołądku Clary, gdy skrupulatnie wygładzała swoją wyblakłą ołówkową spódnicę. Zostawiając za sobą malutkie mieszkanie, skupiła się wyłącznie na nadchodzącej, kluczowej rozmowie kwalifikacyjnej. Wstała bardzo wcześnie, by usmażyć stos świeżych naleśników dla Arthura, po cichu zostawiając je na małym blacie kuchennym. Jej myśli pędziły z jedną, desperacką myślą: *Muszę dostać tę pracę. Nie chodzi już tylko o mnie; teraz muszę zapewnić byt także Arthurowi.* Włożyła do ust kawałek miętowej gumy do żucia, przeżuwając rytmicznie, by powstrzymać pusty ból z powodu kolejnego opuszczonego śniadania. Przeciskając się przez niebotyczne szklane drzwi prestiżowej firmy Kensington Company, kipiąca w Clarze ekscytacja gwałtownie opadła. Zajęła miejsce w luksusowej, wyłożonej marmurem poczekalni i natychmiast poczuła się całkowicie nie na miejscu. Otaczające ją kandydatki były onieśmielająco efektowne. Ubrane w kreacje od projektantów, z drogimi torebkami i perfekcyjnymi fryzurami. Co gorsza, żadna z nich nie wydawała się przejmować zawiłymi szczegółami stanowiska dostawcy mebli. Zamiast tego wszystkie były całkowicie pochłonięte przyciszonymi, chichoczącymi plotkami. – Przysięgam, że jeśli dostanę tę pracę, to zrobię pierwszy krok – wyszeptała głośno blondynka siedząca naprzeciwko Clary. – Widziałaś dyrektora generalnego? Słyszałam, że jest singlem i jest nieziemsko przystojny. – Och, absolutnie – wtrąciła się jej przyjaciółka, nakładając świeżą warstwę błyszczącej pomadki. – Ta, która zostanie wybrana, będzie niesamowitą szczęściarą. Kto by nie chciał codziennej uczty dla oczu? Clara wyłączyła się, patrząc w dół na swoje zużyte, praktyczne czółenka. Omawiały firmę jakby to było biuro matrymonialne, całkowicie ignorując fakt, że stanowisko to wymagało wykwalifikowanej kandydatki do pozyskiwania niestandardowych mebli z drewna na potrzeby nadchodzącej ekspansji kawiarni w firmie. Clara od dziecka projektowała i budowała meble u boku swojego zmarłego ojca. Posiadała niezawodną sieć zaufanych stolarzy gotowych urzeczywistnić jej precyzyjne projekty. Była do tego idealna. Ale jej rosnące przerażenie natychmiast przekształciło się w obezwładniający, fizyczny strach, gdy puste krzesło tuż obok niej zostało nagle zajęte. – Nie dostaniesz tej pracy, złotko, wiesz o tym, prawda? Oferują tutaj zdecydowanie zbyt wiele korzyści premium dla kogoś takiego jak ty. Krew Clary zamarzła. Powoli podniosła głowę. Siedząc tuż obok niej, z przerażająco złym, triumfalnym uśmiechem, znajdowała się nie kto inny, jak Brianna. Gardło Clary zacisnęło się, a w jej umyśle zapanowała pustka na widok tej czystej czelności. *Co ona tu do diabła robi?* – Co ty tu robisz, Brianno? – zażądała Clara, nie mogąc ukryć wrogości w swoim głosie. Brianna pochyliła się, naruszając przestrzeń osobistą Clary. Mdlący zapach jej drogich perfum był wręcz duszący. – Przyszłam tu po pracę, to chyba oczywiste – chełpiła się Brianna jadowitym szeptem. – A chcesz wiedzieć dlaczego? Derek i ja oficjalnie bierzemy ślub jeszcze w tym miesiącu. Rozdzierające, niewidzialne ostrze wbiło się prosto w klatkę piersiową Clary. Czyste okrucieństwo tego stwierdzenia groziło rozerwaniem jej na strzępy prosto tam, w holu, ale Clara brutalnie przybrała maskę całkowitej, niezłomnej obojętności. Odmówiła dania swojej przyrodniej siostrze satysfakcji z widoku jej cierpienia. – Powodzenia z tym, Brianno – odparowała Clara, a jej ton ociekał zjadliwym sarkazmem. Niedbale wzruszyła ramionami. – Szczerze mówiąc, jestem po prostu zachwycona widząc, że dziewczyna, która nigdy w życiu nie posprzątała własnego bałaganu, w końcu próbuje podjąć się uczciwej pracy. Niezrażona obelgą, Brianna arogancko sprawdziła swoje odbicie w ekranie telefonu. – Gadaj zdrów, Claro. Ale wiesz co? Ta rozmowa to całkowity żart. Już jestem zatrudniona. Zastępca menedżera kierujący tym projektem meblowym to tak się składa, że bardzo bliski, osobisty przyjaciel Dereka. Dał nam swoje absolutne słowo. To stanowisko należy wyłącznie do mnie. Kręgosłup Clary zesztywniał, chociaż jej serce spadło do żołądka. Pozostała mocno wciśnięta w swój fotel, uparcie czepiając się ułamka nadziei, że rzeczywisty talent może wciąż przyćmić jawny nepotyzm. Brianna wydała z siebie okrutny, protekcjonalny śmiech. – Nie wyglądaj tak ponuro, Claro. Kiedy już będę tu rządzić, jestem całkowicie skłonna zatrudnić cię jako jednego z poślednich stolarzy w moim zespole. Potrzebujesz jałmużny. Odmawiając załamania się pod ogromnym ciężarem upokarzenia, Clara spojrzała aroganckiej Briannie prosto w oczy. – Och, z przyjemnością przyjmę tę wyimaginowaną posadę stolarza – odparła zaciekle Clara. – Ponieważ bez mojego rzeczywistego doświadczenia, które by cię wspierało, bez wątpienia zostałabyś wylana już pierwszego dnia. Brianna po prostu przewróciła oczami, wyciągając małe lusterko, by poprawić makijaż. Pomimo ognistego buntu Clary, wszechświat był w pełni gotowy, by zadać jej miażdżący cios. Ciężkie podwójne drzwi na końcu korytarza w końcu się otworzyły. Wyłoniła się z nich elegancko ubrana rekruterka, ściskając w ręku podkładkę z dokumentami. Posłała wszystkim zaciśnięty, profesjonalny uśmiech i swobodnie odprawiła całą salę czekających dziewcząt. – Dziękuję wam wszystkim za cierpliwość – ogłosiła głośno rekruterka. – Możecie już wracać do domów. Oficjalnie mianowaliśmy najbardziej zasługującą kandydatkę na to stanowisko. – Przewróciła stronę na swojej podkładce i spojrzała bezpośrednio na część z krzesłami. – Panna Brianna Whitmore? – Tak! To ja! – Brianna wstała podekscytowana, posyłając Clarze ostatni, triumfalny uśmiech. – Proszę bardzo, tędy – poinstruowała rekruterka. Brianna z dumą pomaszerowała wzdłuż korytarza, zostawiając za sobą zdruzgotaną Clarę. Otaczające ją dziewczyny jęknęły z rozczarowania, mrucząc gorzkie narzekania na utratę złotego biletu na spotkanie z przystojnym dyrektorem generalnym, podczas gdy zbierały swoje markowe torebki. Clara siedziała zamrożona, a gorzki smak całkowitej porażki ciążył na jej języku. Tymczasem kilometry nad tętniącym życiem holem, w rozległym, dźwiękoszczelnym apartamencie dyrektorskim, atmosfera była zupełnie inna. Sekretarz Colin stał z szacunkiem przed masywnym mahoniowym biurkiem, przesuwając grubą, wysoce szczegółową teczkę z szarego papieru po wypolerowanej powierzchni. – Ten plik zawiera absolutnie wszystko na temat Clary Whitmore, panie Kensington – oświadczył profesjonalnie Colin. – Mogę przedstawić podsumowanie dla zarządu. Vance Kensington odchylił się do tyłu na swoim skórzanym fotelu, przeglądając gęste strony raportów i sprawozdań finansowych. – Kontynuuj. – Ma zaledwie dwadzieścia dwa lata – zaczął Colin, a jego ton był skrupulatnie równy. – Po śmierci ojca mieszkała z macochą i przyrodnią siostrą. Niedawno była zaręczona ze swoją miłością z dzieciństwa, ale rzeczywistość jest całkowicie tragiczna. On całkowicie ją zdradził. Clara nakryła go w wysoce nieprzyzwoitej, kompromitującej sytuacji z jej własną przyrodnią siostrą. Szczęka Vance'a zacisnęła się, gdy wpatrywał się w wydrukowane zdjęcie Clary. – To sięga znacznie głębiej niż tylko niewierność, proszę pana – kontynuował poważnie Colin. – Derek i przyrodnia siostra zaplanowali systematyczną ruinę finansową. Złośliwie ukradli wszystkie jej oszczędności życia – pieniądze, które wspólnie odkładali na ślub, a które Derek w całości kontrolował na swoim osobistym koncie bankowym. Clara wynajęła również luksusowy apartament w Crest Horizon, ale ufając mu, zapisała wyłączną własność na jego nazwisko. On nielegalnie przejął nieruchomość i odmawia zwrotu choćby centa. Uścisk Vance'a na teczce zacisnął się, a jego knykcie zbielały. – Ponadto, panna Whitmore zajmowała się projektowaniem mebli na wymiar. Zbudowała świetnie prosperujący salon mebli drewnianych. Ten biznes w całości opierał się na jej autorskich, błyskotliwych projektach. Derek przejął i to. Jest absolutnie bez grosza. Nie ma środków nawet na zakup jednej deski, by zacząć od nowa. Derek całkowicie zabronił jej wzięcia ubrań czy rzeczy osobistych, kiedy została wyrzucona z mieszkania. Przerażająca świadomość uderzyła Vance'a niczym brutalny, fizyczny cios w brzuch. Zdezorientowane fragmenty układanki gwałtownie złożyły się w całość. To boleśnie wyjaśniało, dlaczego jego nowa żona miała na sobie dokładnie tę samą, wyblakłą ołówkową spódnicę na dzisiejszej rozmowie kwalifikacyjnej, którą miała wczoraj w kawiarni. Mroczne, przerażające i całkowicie niecharakterystyczne pragnienie zamordowania Dereka i przyrodniej siostry gołymi rękami przetoczyło się gorąco i ciężko przez żyły miliardera. Chciał rozerwać ich na strzępy. Wyczuwając niebezpieczny spadek temperatury w pomieszczeniu, Colin nerwowo odchrząknął, przechodząc do raczej dziwacznego szczegółu na samym końcu raportu. – Jest jeszcze jedna rzecz, która może pana zainteresować, sir. Wyciągnęliśmy jej niedawną historię wyszukiwania w internecie. Vance podniósł głowę znad przygnębiających sprawozdań finansowych, a jego lodowato niebieskie oczy zwęziły się. – I? – Szukała: „jak zamordować kogoś nie zostawiając żadnych dowodów” – przeczytał na głos Colin, spoglądając nerwowo na swojego szefa. – A zaraz potem: „jak zabić kogoś i nie być podejrzanym”. Mroczny, dudniący chichot niemal wyrwał się z piersi Vance'a na widok samej absurdalności jego malutkiej, zadziornej żony, planującej niewykrywalne zabójstwo. Ale wtedy Colin przeczytał ostatni wpis. – I ostatnie, proszę pana... „Czy guma do żucia hamuje głód?” Wzmianka o gumie do żucia natychmiast otrzeźwiła Vance'a. Mroczne rozbawienie zniknęło, gwałtownie zastąpione przez głęboką, bolesną powagę. Obraz jej, ciągle wkładającej gumę do ust, przemknął mu przed oczami. Ona nie była tylko zdenerwowana; stosowała desperacką taktykę przetrwania, by agresywnie powstrzymać mordercze ataki głodu. – Czy całkowicie zakończyliśmy proces rekrutacji na nowego dostawcę mebli do projektu kawiarni? – zapytał Vance, a jego głos był niebezpiecznie cichy. – Tak, proszę pana. Zakończyliśmy – odpowiedział Colin, przestępując niekomfortowo z nogi na nogę. – Ale jest z tym związany pewien poważny problem. Nasz asystent menedżera tak się składa, że jest osobistym przyjacielem Dereka. Całkowicie ominął standardowe procedury, by zatrudnić bezpośrednio na to stanowisko narzeczoną Dereka, Briannę. Oczy Vance'a stwardniały w kawałki absolutnego, niebieskiego lodu. Jawny, skorumpowany nepotyzm mający miejsce piętra poniżej – kradzież pracy należącej do Clary, po raz kolejny. Nie zamierzał na to pozwolić. – Colin – warknął Vance, podejmując błyskawiczną, bezkompromisową decyzję, która miała zmienić całą strukturę korporacyjną jego obecnych projektów. – Czy już zamieściłeś ogłoszenia na stanowisko Głównego Menedżera Stanowego w naszym nadchodzącym, potężnie finansowanym programie wsparcia kobiet? – Nie, proszę pana. Ogłoszenia mają zostać opublikowane jutro rano. – Wstrzymaj je natychmiast. Colin zamrugał, głęboko zszokowany nagłym rozkazem. – Sir? – Powiedziałem: wstrzymaj ogłoszenia, Colin – rozkazał Vance, a jego ton nie pozostawiał absolutnie żadnego miejsca na dyskusję. – Sporządź list mianujący najwyższego szczebla dla Clary Whitmore. Mianuj ją nowym Głównym Menedżerem. Chcę, żeby to zostało sfinalizowane i wysłane na jej adres domowy do jutrzejszego ranka. Colin pospiesznie zapisał to nagłe potwierdzenie. – Będzie zrobione natychmiast, panie Kensington. Gdy Colin wybiegł z dźwiękoszczelnego apartamentu, by wykonać rozkaz, ciężkie spojrzenie Vance'a powędrowało w poprzek pokoju na tykający, srebrny zegar ścienny. Instynkty opiekuńcze, o których istnieniu nawet nie wiedział, zapłonęły jaskrawym ogniem w jego piersi. Policzyl czas od zakończenia jej rozmowy kwalifikacyjnej. Okrutna rzeczywistość jej głodu i całkowitej rozpaczy gryzła jego sumienie. Nie miała niczego. Nie miała nikogo. Clara powinna już dotrzeć do mieszkania. Palące, niezaprzeczalne pytanie pożerało jego umysł, gdy wpatrywał się w przesuwającą się wskazówkę sekundnika. Gdzie ona jest?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Mianuj ją – Niewłaściwy pan młody: Pułapka za dwa miliardy dolarów | Czytaj powieści online na beletrystyka