Jezioro nie pomagało; miałem wrażenie, że tylko pogarsza mój stan. Woda powinna uśmierzyć ból, ale tylko pogłębiała moją mękę. Czułem ją na skórze niczym tysiące igieł, a gorączka rosła, choć jednocześnie drżałem z zimna. Wyszedłem z wody i wspiąłem się po drabince sznurowej. Wielokrotnie musiałem przystawać, by złapać oddech i ustabilizować drżące ręce na linach, żeby nie spaść. W końcu dotarłe














