Ciała zaścielały ziemię watahy, gdy przebijałem się przez wyrzutków. Nie walczyłem, by zabijać; musiałem po prostu sprowadzić jak najwięcej omeg w bezpieczne miejsce i to właśnie robiłem.
Zanim wróciłem do domu watahy, wszystko było już niemal w ruinie. Niektóre omegi leżały na ziemi, wykrwawiając się, inne szamotały się, gdy wyrzutki próbowały je uprowadzić.
Zanosiłem rannych do ciężarówki, którą














