*PUNKT WIDZENIA GIDEONA*
Wpadłem do łazienki tego żałosnego Alfy pełen irytacji. Byłem wściekły, a mój wilk kipiał z gniewu; musiałem uciec do łazienki, bo nie chciałem wyładowywać złości na Kaelenie.
Kaelen patrzył na mnie dziwnie. Na widok mojej zaciśniętej pięści uniósł brwi z troską, ale ja tylko zbyłem go ręką, otwierając drzwi do łazienki i ostrzegając go, by nie dotykał brudnego prześcieradła, które położyłem przy progu. Pokręcił głową, zanim wrócił do sprzątania pokoju, a ja zamknąłem za sobą drzwi.
Chodziłem tam i z powrotem po łazience, próbując się uspokoić. Ten drań kazał biednemu chłopakowi prać swoje prześcieradła ubrudzone nasieniem. Jak to możliwe, że Kaelen tego nie zauważył? A może wiedział i po prostu milczał? Może jednak nie miał pojęcia.
Odkręciłem kran i chlupnąłem wodą w twarz, by ukoić wzburzone myśli. Otworzyłem drzwi łazienki, gdy usłyszałem głosy — Kaelena i kogoś jeszcze. Będąc sobą, powoli przymknąłem drzwi, zostawiając tylko małą szparkę, by mieć wgląd w to, co się dzieje.
Kaelen leżał rozciągnięty na łóżku, a Alfa był nad nim. Moje oczy się rozszerzyły. Co ja widzę? Przetarłem twarz dłońmi, by sprawdzić, czy mi się nie przewidziało; nie podobał mi się ten widok. Zamierzałem pchnąć drzwi, gdy usłyszałem głos Kaelena, piskliwy i pełen zaskoczenia.
Słuchałem ich rozmowy i patrzyłem, jak Alfa przygważdża go do łóżka, trzymając za udo. Zachowując ostrożność, by nie wydać żadnego dźwięku, wyciągnąłem telefon, wyciszyłem powiadomienia i włączyłem kamerę, nagrywając wszystko, co widziałem.
Prawie zawarczałem, gdy usłyszałem, jak każe Kaelenowi zrobić sobie loda. Odpowiedź Kaelena niemal sprawiła, że parsknąłem śmiechem. Jak on mógł nie wiedzieć, co młody Alfa miał na myśli? Kosztowało mnie to mnóstwo siły, by nie wpaść do pokoju, gdy ten zboczeniec ściągnął spodnie, obnażając swojego p***sa. Poczułem falę szoku i zagubienia płynącą od Kaelena, gdy ten odwrócił wzrok.
Ten drań odważył się mu grozić. Byłem wściekły, ale trwałem w bezruchu, wciąż nagrywając. Musiałem wykorzystać to przeciwko niemu, by dać mu nauczkę. Zaskoczyło mnie, że nie czułem od Kaelena strachu; zamiast tego widziałem, jak jego oczy skanują drzwi łazienki z nadzieją, że wyjdę, gdy klękał przed Alfą. Wtedy poczułem, jak zalewają go emocje: obrzydzenie, dezorientacja, bezradność i poczucie zdrady. Dlaczego czuł się zdradzony? Czy myślał, że mam z tym coś wspólnego? Nigdy.
To był mój sygnał. Wciąż nagrywając, powoli wyszedłem z łazienki. Kaelen klęczał z zamkniętymi oczami, jego wargi drżały, gdy próbował je otworzyć na rozkaz Alfy, a ten bydlak miał czelność dotykać jego twarzy. Podszedłem bliżej, by złapać lepszy kąt, gdy Alfa ustawiał swojego p***sa parę centymetrów od ust Kaelena.
Fakt, że drań nie zauważył mojej obecności, bo zatracił się w swojej żądzy, dał mi przewagę — mogłem w pełni uchwycić jego twarz oraz twarz Kaelena.
— To zarobiłoby niezłą sumkę na Pornhubie, nie sądzisz? — zapytałem z uśmiechem na twarzy, a młody Alfa odskoczył do tyłu, odpychając Kaelena.
— Kim jesteś i co robisz w moim pokoju? Wynoś się w tej chwili! — ryknął, a ja tylko patrzyłem na niego bez wyrazu.
— Podnoszenie głosu to chyba nie jest najlepszy pomysł. Ściany na tym piętrze nie są dźwiękoszczelne, mógłbyś przyciągnąć uwagę do tej małej scenki, którą tu odgrywamy — powiedziałem monotonnym głosem, splatając ramiona na piersi. Zawarczał na mnie, zaciskając pięści.
— Nie wierzę w to. Czy wszyscy w tym stadzie są uczeni braku szacunku do Alf? Znaj swoje miejsce, Delto. Co za bezczelność! — prychnął, a ja zachichotałem. Bardziej martwiłem się o Kaelena, który wciąż klęczał, oparty teraz plecami o ramę łóżka, zaciskając dłonie na dżinsach z pochyloną głową. Odmawiał otwarcia oczu, mimo że już powstrzymałem Alfę przed molestowaniem go.
— Nie uczyli nas braku szacunku. Szanujemy tylko tych, którzy są tego warci, a nie takie szumowiny jak ty — odpowiedziałem mu spojrzeniem pełnym pogardy, na co on warknął. Zauważyłem, że Kaelen lekko wzdrygnął się.
— Za kogo ty się uważasz, żeby mnie obrażać? Lepiej bądź gotowy powtórzyć to wszystko w obecności swojego Alfy. Nie będę tolerował twojej zuchwałości! — zawarczał, próbując mnie zastraszyć, ale to było bezskuteczne.
— W takim razie powinniśmy już iść, bo palę się do tego, by opowiedzieć mu, co właśnie zobaczyłem — odpowiedziałem, klaszcząc w dłonie. Widziałem niepokój malujący się na jego twarzy, ale szybko go zamaskował, przybierając maskę siły.
— I myślisz, że Alfa Dominic uwierzy tobie, a nie mnie? — powiedział ze śmiechem, a ja wyciągnąłem telefon z kieszeni, pokazując mu licznik na ekranie i wideo w tle.
— Nie, jeśli pozostały niecałe cztery minuty, by to nagranie zostało całkowicie przesłane na jego serwer i telefon. Komu twoim zdaniem uwierzy, gdy obejrzy twój mały występ? — Machnąłem telefonem. Próbował mi go wyrwać, ale cofnąłem rękę.
— Nie tak szybko, Alfo. Nawet jeśli go zabierzesz i usuniesz, mam to już zaszyfrowane gdzie indziej. Uroki technologii. Zrobisz to, co powiem, albo nasz Alfa i wszyscy inni obecni tutaj Alfowie to zobaczą. Jestem pewien, że twój tatuś w domu też byłby zachwycony tym widokiem — zagroziłem. Patrzyłem, jak zaczyna drżeć, jego dłonie stały się wilgotne, a oddech ciężki i świszczący.
— Zrobię wszystko, naprawdę, proszę, tylko to usuń. Zrobię wszystko — błagał drżącym głosem. Co za hańba; spodziewałem się, że podejmie walkę, a on pęka w momencie, gdy mu grożę.
— Po pierwsze, padnij na kolana i go przeproś — powiedziałem, podchodząc do Kaelena, by pomóc mu wstać. On wciąż miał zamknięte oczy.
— Co? Nie ma mowy! Chcesz, żebym klękał przed tym nikim? To zniesławienie! — wybuchnął, a ja tylko patrzyłem na niego pusto.
— Twój wybór. Zostały nam dwie minuty. — Poinformowałem go, a on westchnął zrezygnowany, podszedł bliżej i upadł na kolana z pochyloną głową, przepraszając Kaelena i obiecując, że nigdy więcej tego nie zrobi, ani jemu, ani nikomu innemu. I tak nie planowałem, by kiedykolwiek jeszcze zobaczył Kaelena. Szepnąłem Kaelenowi, by otworzył oczy i sam zobaczył; wiedziałem, że czuł się zawstydzony i upokorzony.
— Jeszcze jedno: spakujesz manatki i wyniesiesz się z terenów stada w tej minucie, albo roześlę to do każdego, kogo znasz i kto jest ci bliski — oznajmiłem śmiertelnie poważnym tonem. Gapił się na mnie w kompletnym szoku, gdy pokazałem mu, że ma 58 sekund na spakowanie torby i zniknięcie, inaczej pożałuje.
Zerwał się na równe nogi, gorączkowo upychając ubrania i rzeczy do swojej torby podróżnej.
— Jeszcze cię dorwę, szczeniaku. Pożałujesz, że kiedykolwiek zadarłeś z Alfą — wycedził przez zęby, wypadając przez drzwi. Podszedłem do okna i patrzyłem, jak trzaska drzwiami samochodu, odpala silnik i z piskiem opon wyjeżdża z terenów stada. Zauważyłem naszego Alfę i kilku innych, którzy próbowali go zatrzymać, ale skończyło się na tym, że tylko patrzyli na siebie ze zdziwieniem, gdy tamten odjechał.
Szczeniak, akurat. Mam 14 lat, a on tylko 17, i śmie nazywać mnie małym tylko dlatego, że jest Alfą. Idiota — prychnąłem.
Odwróciłem się od okna, by podejść do Kaelena, ale zobaczyłem tylko jego plecy, gdy wybiegał z pokoju, również trzaskając drzwiami. Stałem tam, patrząc na zamknięte drzwi zdezorientowany. Czy zrobiłem coś nie tak?














