— Gideon?
Kaelen woła ostrożnie, gdy Delta wychodził z biura, pragnąc zakończyć dzień i zaszyć się w zaciszu swojego pokoju, który zdawał się być jego jedyną kryjówką.
Kroki Gideona zamarły. Zatrzymał się w szoku i niepewności – może źle usłyszał? Czy Beta naprawdę wypowiedział jego imię? Tak po prostu, po imieniu, a nie używając jednej ze swoich obraźliwych ksywek?
— Tak? Och, te akta. Prześlę je














