Okrutna litość: Omega, nad którą się ulitował, i partner, którego odrzucił

Okrutna litość: Omega, nad którą się ulitował, i partner, którego odrzucił

Autor: Lucien Vesper

Rozdział 6*DAŁEM SIĘ OSZUKAĆ*
Autor: Lucien Vesper
24 cze 2026
   — Ty weź prześcieradła, a ja poniosę kapy, dla ciebie to byłoby zbyt duże obciążenie — powiedział Gideon, układając w dłoniach wyprasowane i starannie złożone narzuty. Dzięki jego pomocy pranie, suszenie i prasowanie nie zajęło dużo czasu. Gideon pomagał przez cały czas, nawet się nie pocąc, i sam wyprasował wszystkie prześcieradła i kapy. Byłem mu wdzięczny, ale nie odważyłem się powiedzieć tego na głos; po prostu nie mogłem się przemóc, by wypowiedzieć te dwa słowa: „dziękuję”. „Nie potrafię” — argumentowałem w duchu, kręcąc głową, by pozbyć się tych myśli.    — O czym tak myślisz? No dalej, chodźmy. Pamiętaj, że musisz jeszcze stawić się w kuchni — przypomniał Gideon, przywracając mnie do rzeczywistości. Pokręciłem głową z westchnieniem i wyszliśmy z pralni, kierując się do pokoju gościnnego, w którym zatrzymał się ten irytujący bachor, Alfa.     Wykręcałem i wyciągałem szyję, by rozluźnić napięte mięśnie, gdy szliśmy przez rozległy korytarz apartamentu gościnnego.        — Wiesz, jestem bardzo dobry w rozluźnianiu obolałych mięśni. Mogę pomóc ci je rozmasować, żebyś poczuł się lepiej — zaproponował Gideon, a ja gapiłem się na niego w szoku. Rozmasować mnie? Co takiego?    — Co? Nie ma mowy, to się nie wydarzy. Dlaczego miałbym pozwolić ci się dotykać, a co dopiero masować? To się nigdy nie stanie — zaprotestowałem, a na mojej twarzy pojawił się grymas.     — Co? Dlaczego tak panikujesz? Co w tym wielkiego? Przyjaciele powinni móc robić dla siebie tyle — powiedział, przechylając głowę na bok i studiując moją twarz.     — Dzięki Bogini, że w takim razie nie jesteśmy przyjaciółmi, nie musisz tego robić — odpowiedziałem, przyspieszając kroku, by zniknąć mu z oczu. Dlaczego on chciałby masować moje ciało? Czułem się zdezorientowany, a ta myśl nie dawała mi spokoju. Mruknąłem coś pod nosem, tupiąc nogami.     — Czekaj na mnie, stary! Dlaczego uciekasz? — krzyknął Gideon, biegnąc za mną.  — Dalej poradzę sobie sam, idź do domu, rodzice będą się martwić — powiedziałem, sięgając po narzuty w jego rękach, ale on się odsunął.  — Gówno ich obchodzę ja czy to, gdzie jestem, nie musisz się martwić. Poza tym pamiętaj, że mówiłeś, iż musisz jeszcze wyszorować jego toaletę i łazienkę, zanim pójdziesz do kuchni — odpowiedział z uśmiechem, dając mi znak dłonią, bym otworzył drzwi, co też uczyniłem.     Wchodząc do sypialni, zobaczyłem, że prześcieradło, które położyłem zaledwie kilka godzin temu, było pogniecione i rzucone w kąt, a w całym pokoju panował totalny bałagan. Jęknąłem z irytacji, myśląc o dodatkowej pracy, która mnie teraz czekała. Nie rozumiem, jak on może być takim pedantem, skoro nie potrafi nawet utrzymać porządku w swoim pokoju. Czy ludzie, którzy mają bzika na punkcie czystości, nie powinni po sobie sprzątać, gdy nabrudzą? Dlaczego z nim było inaczej?    Z cichym westchnieniem położyłem prześcieradła na fotelu przy oknie, a Gideon położył obok narzuty. Zacząłem podnosić porzucone na podłodze rzeczy, wyrzucając do kosza te nieprzydatne i układając resztę na swoje miejsca.    Gideon pomagał mi w drobiazgach i wkrótce prawie skończyliśmy sprzątać pokój. Gideon podszedł do porzuconych prześcieradeł i narzut, schylając się, by je podnieść.  — BASTARD...  Usłyszałem, jak Gideon warczy z irytacją. Odwróciłem się, by zobaczyć, co go tak wyprowadziło z równowagi. Wściekłość na jego twarzy była aż nadto widoczna; widziałem, jak zaciska pięści na prześcieradle, wpatrując się w nie intensywnie.            — Hej, co się stało? — zapytałem, podchodząc do niego. Mamrotał coś niezrozumiale pod nosem, po czym odwrócił się do mnie z uśmiechem na twarzy.  — Nic, wszystko w porządku. Przepraszam, jeśli cię przestraszyłem, po prostu przypomniało mi się coś, co wydarzyło się kilka dni temu. Ten drań — odpowiedział. Jak dla mnie, brzmiało to dziwnie. Czułem, że nie mówi prawdy, ale odpuściłem, decydując się nie dopytywać. Nie jesteśmy przyjaciółmi, więc po co pchać nos w jego sprawy. Skinąłem krótko głową i podszedłem do sofy, na której leżała świeżo uprana pościel.     Gideon przeprosił mnie i poszedł do łazienki, surowo zabraniając mi dotykania brudnego prześcieradła, które złożył i położył przy progu łazienki. Wyciągnąłem szyję, zastanawiając się, dlaczego nagle stał się taki dziwny, gdy maszerował do łazienki z zaciśniętymi pięściami. Pokręciłem głową na jego osobliwe zachowanie i podniosłem czyste prześcieradło, rozkładając je starannie na łóżku i wciskając brzegi pod materac.     Widząc, że leży prosto, podniosłem narzutę. Jęknąłem, mocując się z nią, by ułożyć ją poprawnie ze względu na jej szerokość i ciężar. Zastanawiałem się, co Gideon tak długo robi w tej łazience; powinien wyjść i mi pomóc. Gdy próbowałem się odwrócić, by go zawołać, poczułem dłoń, która pchnęła mnie do przodu, i upadłem twarzą na łóżko.     Myśląc, że to Gideon, odwróciłem się z gniewną miną, by go skarcić i uderzyć, ale zamarłem z zaskoczenia na widok twarzy wiszącej nade mną.     — Ugh? Co robisz, Alfo? — zapytałem, siadając prosto i próbując wypełznąć z łóżka, ale zostałem przyciągnięty z powrotem za nogę.  Co z nim jest nie tak? Dlaczego wszyscy zachowują się dzisiaj tak dziwnie? Najpierw Gideon i jego nagła irytacja, a teraz ten głupi Alfa i jego irytująca osoba. Zmęczony i zdezorientowany, westchnąłem i odezwałem się:     — Czy... czy mogę zrobić dla ciebie coś jeszcze, Alfo? Uprałem już prześcieradła i kapy — zapytałem przymilnym tonem, patrząc pytająco na Alfę, który trzymał moje uda w mocnym uścisku, przygważdżając mnie do łóżka. Uśmiechnął się do mnie dziwnie, co było całkowicie przerażające i krępujące.  — Jest wiele rzeczy, które mógłbyś dla mnie zrobić, ale na razie może sprawimy, by twoje usta stały się użyteczne? — odpowiedział z cynicznym uśmiechem, a ja tylko gapiłem się na niego bezradnie. Co on ma na myśli? Sprawić, by moje usta były użyteczne? Przecież mówiłem przez cały dzień, ile bardziej użyteczne mogą się stać?     — Nie rozumiem cię, Alfo. Moje usta były użyteczne przez cały dzień i teraz bolą mnie od ciągłego mówienia — odpowiedziałem ze zmęczonym westchnieniem. On nagle spadł z łóżka, zanosząc się śmiechem. Patrzyłem, jak się śmieje i kręci głową, i miałem ochotę wetknąć mu do buzi moje śmierdzące skarpetki. Jego śmiech był tak irytujący, w niczym nie przypominał przyjemnego dla ucha śmiechu Gideona — pomyślałem, uśmiechając się nagle w duchu na wspomnienie Gideona.       — Nie w ten sposób. Nie martw się, po prostu rób to, co ci każę, a ja ci pokażę jak. — Skinąłem głową ze zrozumieniem, całkowicie nieświadomy tego, co miał na myśli, i zsunąłem się z materaca, siadając na krawędzi łóżka w oczekiwaniu na instrukcje. Głośno wciągnąłem powietrze z zaskoczenia, gdy jednym ruchem ściągnął bluzę i bokserki, stając przede mną z szerokim uśmiechem, zupełnie nagi od pasa w dół. Szybko odwróciłem wzrok i odezwałem się.    — Co ty wyprawiasz, Alfo? — spytałem, nie będąc pewnym, co mu odbiło. Czy on oszalał? Dlaczego nagle się rozebrał? Usłyszałem jego lekkie kroki zbliżające się do mnie, a potem poczułem, jak dłonią obraca moją brodę w swoją stronę.      — Dlaczego odwracasz wzrok? Nie udawaj, że nigdy wcześniej nie widziałeś p***sa. Nie musisz się bać, musisz mi tylko zrobić loda, ja cię poprowadzę — skomentował, a ja zerwałem się z łóżka, zachowując bezpieczny dystans. Co on miał na myśli, mówiąc „zrób mi loda”? Że mam ssać jego p***sa? I dlaczego, do cholery, Gideon nie wychodzi z tej durnej łazienki, kiedy go potrzebuję?      — Przepraszam, Alfo, ale nie mogę tego zrobić. To byłoby z mojej strony niestosowne, tak samo jak z twojej — odpowiedziałem, pochylając głowę w geście uległości.   — Czy ty próbujesz mi się sprzeciwić? — warknął, a ja pokręciłem głową.       — Oczywiście, że nie, Alfo, nigdy bym ci się nie sprzeciwił. Po prostu wydaje mi się, że to coś złego. — Nie miałem nawet bladego pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Wiedziałem tylko, że myśl o położeniu ręki na „tym” u innego mężczyzny, nie mówiąc już o braniu tego do ust, budziła we mnie obrzydzenie i kosztowało mnie to wiele wysiłku, by nie zwymiotować.        — Próbujesz być cwaniakiem, ty mały gnojku. Poczekaj, aż powiem twojemu Alfie, jakim jesteś buntownikiem i jak nie słuchasz moich rozkazów. Jestem pewien, że ma odpowiednią karę dla takich jak ty — powiedział, a ja gwałtownie podniosłem głowę na wzmiankę o donosie do naszego Alfy. Moje ciało zadrżało na myśl o karze od niego. Nie, nie, nie, nie ma mowy, on surowo nas ostrzegał, byśmy nie okazywali nieposłuszeństwa gościom.     — Co? Nie, proszę, nie mów mu! Po prostu uważam, że to niestosowne, nie chciałem być nieposłuszny — wykrztusiłem na drżącym oddechu. Uśmiechnął się szyderczo, po czym dał mi znak, bym podszedł bliżej, co zrobiłem z ociąganiem.      — Klękaj — rozkazał. Tak bardzo chciałem odmówić, ale nie chciałem stać się ofiarą kary naszego Alfy. Co, jeśli wygna mnie ze stada? Gdzie bym poszedł? Nasz Alfa był kimś, kto nie tolerował buntu i nieposłuszeństwa, bez względu na to, od kogo pochodziło. Niechętnie uklęknąłem przed nim, zaciskając mocno oczy, gdy uniósł moją brodę ręką.        — Otwórz się — powiedział. Moje usta zadrżały, gdy powoli zacząłem je otwierać, a całe ciało trzęsło się z paniki. Gdzie był Gideon, kiedy najbardziej go potrzebowałem? Czy brał w tym udział? Czy wiedział o tym? Czy to dlatego nalegał na pomoc, dlaczego starał się do mnie zbliżyć? Dlaczego nie wychodzi z łazienki? Jak mógł zaplanować to z tym Alfą? Te wszystkie myśli przelatywały mi przez głowę, gdy Alfa odgarnął moje włosy na bok, ustawiając się przed moimi ustami.       Chędoż się, Gideon. Wiedziałem, że ma coś za uszami, kiedy nagle zaczął być miły. Dupek, powinienem był wiedzieć lepiej — oni nigdy nie pomagają bez szukania czegoś w zamian. Głupio uśpiłem swoją czujność i znów dałem się nabrać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 97

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

97 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6*DAŁEM SIĘ OSZUKAĆ* – Okrutna litość: Omega, nad którą się ulitował, i partner, którego odrzucił | Czytaj powieści online na beletrystyka