Wpadłem przez frontowe drzwi rezydencji i wbiegłem po schodach w stronę, z której dochodził głos Rhiannon.
Jej krzyki było słychać z odległości wielu mil od domu i zastanawiałem się, jak to możliwe, że nikt w watasze się nie obudził i nie pędzi w tym kierunku.
Zatrzymałem się na szczycie schodów, skąd dobiegały te mrożące krew w żyłach wrzaski. Z każdym kolejnym krzykiem wydobywającym się z jej us














