Pierwsze światło świtu wdarło się do pokoju przez okno, padając prosto na śpiącą twarz Kaelena. Beta wydał z siebie niezadowolony jęk, przewracając się na brzuch i odwracając twarz od słońca.
Odruchowo, wciąż w półśnie, ręka Kaelena zaczęła gładzić bok łóżka w poszukiwaniu ciepłego ciała, które mógłby do siebie przyciągnąć. Jednak Beta natrafił na pustkę, błądząc dłonią po materacu w poszukiwaniu














