Serce Camili waliło w piersi, gdy deszcz bębnił o szyby, wtórując rytmowi szlochu jej matki.
Słyszała kroki matki przemierzającej w tę i z powrotem salon w oczekiwaniu na powrót męża do domu. Wtem, nagle, odgłos samochodu podjeżdżającego pod dom przebił się przez burzę.
„Mamo, on tu jest!” wyszeptała Camila, ledwie słyszalnie przez szum deszczu.
Patrzyła, jak matka pędzi do drzwi, ocierając łzy i przyklejając do twarzy sztuczny uśmiech.
„Witaj w domu, kochanie” powiedziała matka drżącym głosem.
Ojciec Camili wkroczył do domu z piękną kobietą w ramionach. Camila wzdrygnęła się na widok kochanki ojca, ale jej matka zachowała dobrą minę.
„Kto to jest?” zapytała matka, próbując utrzymać lekki ton. „Czy wszystko w porządku?”
„Wszystko w porządku” zakpił ojciec, odpychając ją. „Czy mężczyzna nie może się trochę zabawić?”
Camila wiedziała, że to po prostu nie było w porządku, chociaż była tylko dzieckiem!
Palce jej matki drżały, gdy wyprostowała się, a jej głos przybrał na sile. „Jak mogłeś?” wykrztusiła. „Wprowadzasz ją do naszego domu i oczekujesz, że ja – że po prostu –”
Jej ojciec nawet nie spojrzał na matkę. Zamiast tego zrzucił płaszcz, rzucając go na sofę, jakby to był zwykły wieczór.
Camila była przerażona. Jej matka rzuciła się naprzód, szarpiąc go za ramię. „Jestem twoją żoną! Nie zasługuję na wyjaśnienia? Nie zasługuję na—”
Trzask.
Dźwięk jego dłoni uderzającej w jej policzek sprawił, że odrzuciło mnie do tyłu. Jej matka zachwiała się, a jej dłoń powędrowała do twarzy, na której wykwitał wściekle czerwony ślad.
Twarz jej ojca wykrzywiła się ze wściekłości. „Zawsze tak się o mnie martwisz” warknął. „To żałosne. Nienawidzę tego, że w ogóle o mnie myślisz. Nie zasługujesz na mnie. Zejdź mi z drogi.”
„Błagam, kochanie, nie rób mi tego” prosiła matka, chwytając męża za ramię.
„Nie dotykaj mnie” ryknął ojciec.
Matka Camili wzdrygnęła się na słowa ojca, a łzy znów spłynęły po jej twarzy. Camila patrzyła, jak ojciec podnosi rękę, by uderzyć matkę. Chciała krzyczeć, kazać mu przestać, ale strach ją sparaliżował.
Jej ojciec nie przestał. Zamiast tego kopnął żonę w brzuch tak mocno, że upadła na ziemię, płacząc i trzymając się za brzuch.
Camila wycofała się na schody, a jej serce pękało z każdym szlochem. Ściskała mocno pluszaka, mając nadzieję i modląc się, by jej ojciec szybko wyszedł i by znów były bezpieczne. Po chwili ojciec przestał zadawać ciosy i kopać, po uprzednim opluciu jej matki.
Camila wyjrzała przez balustradę schodów, z szeroko otwartymi ze strachu oczami patrząc, jak jej matka szlocha na podłodze. Jej ojciec, górujący nad nią, wykrzykiwał w jej stronę wyzwiska i oskarżenia.
„Jak śmiesz mnie kwestionować?” ryknął. „Wiesz, że mogę robić, co mi się podoba. Masz szczęście, że w ogóle chce mi się tu wracać.”
Matka Camili nie mogła mówić, jedynie skomlała z bólu.
Jej ojciec kopnął matkę, gdy ta wciąż leżała na ziemi, sprawiając, że krzyknęła z bólu. Camila zakryła usta, by stłumić szloch.
„Jesteś tylko bezwartościowym śmieciem” plunął ojciec w stronę matki. „A ten bachor” wskazał na Camilę „przypomina mi tylko o tym, jak bardzo cię nienawidzę.”
Matka Camili próbowała osłonić ją przed gniewem męża, ale ten chwycił ją za włosy i pociągnął do pionu. Camila patrzyła z przerażeniem, jak bezlitośnie bił jej matkę, a jej krzyki echem odbijały się w pustym domu.
„Nie, proszę, przestań” wyszeptała do siebie Camila, a łzy płynęły po jej twarzy.
Ale jej ojciec nie przestawał, dopóki nie wyładował całej swojej wściekłości i gniewu. Kiedy w końcu odszedł do swojego pokoju z piękną kochanką, matka Camili leżała na ziemi, posiniaczona i złamana. Camila podbiegła do matki, ściskając ją mocno, gdy pokój na piętrze został zamknięty na klucz.
„Mamo, wszystko w porządku?” zapytała Camila z bólem.
„Wszystko dobrze, skarbie” powiedziała słabo jej matka. „Nie martw się o mnie. Po prostu idź już do łóżka.”
„Mamo, ty też chodź ze mną do mojego pokoju. Tata zamknął twój pokój, więc gdzie będziesz spać?” zapytała Camila z zaszklonymi oczami.
Jej matka skinęła głową, wciąż drżąc ze strachu i smutku. Matka i córka ruszyły do sypialni Camili, gdy usłyszały kobietę jęczącą imię ojca Camili. Jej matka zapłakała, zakrywając usta. Camila miała jedenaście lat, ale rozumiała wszystko, co działo się w tym domu. Powoli przeszły do pokoju Camili. Camila położyła matkę na łóżku.
Jej matka jęknęła, ponieważ całe jej ciało pulsowało nieznośnym bólem po bezlitosnym pobiciu.
„Mamo, jestem tu” powiedziała Camila, siadając obok matki i trzymając ją za rękę. „Nigdy cię nie zostawię. Obiecuję.”
Matka spojrzała na nią ze łzami w oczach, z twarzą wciąż spuchniętą od bicia.
„Wiem, że tego nie zrobisz, skarbie” powiedziała słabo, a jej głos drżał z bezsilności. „Jesteś jedyną dobrą rzeczą w moim życiu” wyszeptała, a ciężar jej słów przepełniony był mieszanką rozpaczy i czułości.
„Dlaczego znosisz bicie taty i pozwalasz, by sprowadzał tę kobietę do domu?!” Niewinne pytanie Camili przebiło napięte powietrze, a jej zmieszanie i troska malowały się na zmarszczonych brwiach.
„On jest bogatym człowiekiem, Camilo, a bogaci ludzie mają nienasycone potrzeby” odpowiedziała jej matka, a jej głos był napięty zarówno rezygnacją, jak i ukrytym bólem. Łzy swobodnie płynęły po jej policzkach, odzwierciedlając wewnętrzny zamęt. „Uważa, że ma prawo wyładowywać na mnie swój gniew i szukać ukojenia u innych kobiet.”
„Ale ty nie musiałaś tego znosić, mamo. Dlaczego od niego nie odejdziesz?” Głos Camili zadrżał.
„Nie mogę, kochanie. Nie mam do kogo się zwrócić” wyznała jej matka, a jej głos łamał się pod ciężarem prawdy. „Pochodzę z biednej rodziny i czuję się uwięziona. Okoliczności zmuszają mnie do znoszenia tego życia, i... i nadal go kocham” przyznała, a jej wargi drżały z poczucia bezradności.
Serce Camili wypełnił nieznany strach.
Okrucieństwo ojca zraniło ją głęboko i potrzeba będzie dużo czasu, by te rany się zagoiły.
„Nie martw się, mamo” powiedziała cicho Camila. „Zawsze będę się tobą opiekować. I nigdy nie wyjdę za bogatego mężczyznę. Bogacze są bezduszni, to demony.”
Jej matka uśmiechnęła się słabo, gładząc dłonią włosy Camili. „Jesteś taką dobrą dziewczynką, Camilo. Ale pewnego dnia musisz wyjść za mąż, tak jak każda dziewczyna. Przyjedzie po ciebie książę na białym koniu. Uczyni cię szczęśliwą i będzie kochał na zawsze.”
„Nie, mamo, nigdy nie wyjdę za mąż i nigdy cię nie zostawię. Mężczyźni nie kochają. Oni tylko biją i traktują kobiety jak niewolnice” zapłakała Camila, mocno przytulając się do matki.
„Camilo, moje dziecko! Kocham cię i zawsze będę z tobą” wyszeptała matka przygaszonym głosem.
Po kilku miesiącach jej matka zmarła. Umarła jednak wewnętrznie już dawno temu z powodu okrucieństwa i zdrady męża. Ludzie myśleli, że zmarła na jakąś chorobę, ale Camila wiedziała, że to było morderstwo, chociaż nie miała dowodów, by kogokolwiek oskarżyć.
Camila została sama w tym okrutnym świecie, a jej problemy nasiliły się, gdy ojciec ożenił się ponownie zaledwie kilka dni po śmierci matki. Piękna kochanka ojca stała się teraz jej macochą. Nienawidziła Camili jeszcze bardziej.
Przyprowadziła ze sobą swoją córkę, Milę. Jej ojciec bardziej kochał córkę swojej nowej żony. Pozycja Camili we własnym domu nie była teraz lepsza niż pozycja służącej.
Nocami Camila płakała, wpatrując się w gwiazdy na ciemnym niebie i wierząc, że matka nad nią czuwa.
„Mamo, dlaczego mnie zostawiłaś? Jak mogę bez ciebie żyć? Dlaczego nie zabrałaś mnie ze sobą?” szeptała, stojąc przy oknie i wpatrując się w noc ze zaszklonymi oczami.
Cisza. Gwiazdy nie odpowiadały.
Ale wiedziała jedno: mężczyźni to potwory. I ona nigdy nie wyjdzie za mąż.