"Mam nadzieję, że nie zapomniałaś mojego głosu" – odezwała się przez telefon macocha Camili, Vittoria, a jej słowa przecięły ciszę otaczającą Camilę.
"Oczywiście, że nie, proszę pani. Jakże mogłabym zapomnieć pani głos?" – głos Camili skrywał nutę formalności, będącą echem chłodnych relacji, jakie łączyły ją z Vittorią od dzieciństwa. Camili nigdy nie wolno było zwracać się do niej per "matko", a
















