„Nie ożenię się z tą dziewczyną!” krzyknął gniewnie Lorenzo, zrzucając dokumenty z umową ze stołu. Stefano, patrząc przez okno, przysłuchiwał się wybuchowi syna. W gabinecie, hojnie urządzonym antycznymi meblami i regałami sięgającymi od podłogi aż po sufit, gęstniało napięcie.
„Lorenzo. Postaraj się to zrozumieć. Ten ślub jest bardzo ważny dla naszej fuzji” oznajmił nonszalancko jego ojciec.
„Nie, ojcze, to, kurwa, niemożliwe. Nie poślubię takiej zdziry jak ona” odmówił stanowczo Lorenzo. „Tak przy okazji” – zmrużył sceptycznie swoje szare oczy – „miałem poślubić drugą córkę Gallo. Więc dlaczego w ostatniej chwili zmienili pannę młodą?” skrzywił się.
„Nie wiemy, dlaczego zmienili pannę młodą. Jednak to małżeństwo potrwa tylko trzy lata i nie będzie prawdziwe, więc nie ma znaczenia, kto jest panną młodą” ojciec cierpliwie wyjaśniał, ale Lorenzo nie był w nastroju, by to pojąć.
„Mówisz poważnie, tato? Chcesz, żebym dla umowy biznesowej poślubił dziwkę?! Nie możesz mnie do niczego zmuszać. Do cholery, to moje życie” prychnął, z frustracją wyrzucając ręce w powietrze.
„Lorenzo, musisz się z nią ożenić, i ja cię wcale o to nie pytam, ani nie daję wyboru, ale... rozkazuję ci, bo to jest nieuniknione” ryknął jego ojciec, gdy skończyła mu się cierpliwość. „Masz być żonaty z tą dziewczyną od Gallo tylko przez trzy lata, a po upływie tych trzech lat, niezależnie od tego, czy ją zostawisz, czy się z nią rozwiedziesz, nie będę cię powstrzymywał. Nawet mnie nie obchodzi, co zrobisz po tych trzech latach, ale w tej chwili potrzebujemy tej fuzji, żeby wzmocnić naszą firmę”.
Jego ojciec był świetnym biznesmenem, ale nigdy nie sprawdził się w roli rodzica. Nigdy nie obchodziły go uczucia dziecka, pragnął jedynie władzy i statusu.
Był wyzutym z emocji człowiekiem i wychował Lorenzo tak, by był podobny do niego – bezwzględny i bezduszny. Dlatego teraz Lorenzo był okrutnym diabłem, zupełnie jak jego ojciec, w którego sercu brakowało jakichkolwiek uczuć.
Ojciec wychował go jako atut w interesach, co miało mu zapewnić większą władzę, ale to sprawiło jedynie, że Lorenzo nienawidził ojca jeszcze bardziej.
„Nie mogę uwierzyć, że stałeś się tak ślepy, iż nie widzisz nawet konsekwencji. A co z twoją reputacją?! Co ludzie powiedzą, jeśli zrobisz taką dziwkę swoją synową?! Nie boisz się, że twój szacunek w społeczeństwie zmaleje?” parsknął Lorenzo.
„Uważaj na język, Lorenzo!” warknął ojciec. „A to, co powiedzą ludzie, mnie nie obchodzi, bo liczą się tylko pieniądze i władza, a ja swoimi wpływami mogę zamknąć im usta. Nie masz pojęcia, ile pieniędzy i władzy zyskamy na tej transakcji. Ten nowy status wzniesie nas na szczyty sukcesu, których nikt nigdy nie osiągnął” uśmiechnął się przebiegle, po czym dodał: „Nie zaszkodzi więc zrobić z takiej dziewczyny synowej Falcone na trzy lata. Ale pamiętaj, że musisz trwać w tym małżeństwie przez pełne trzy lata, i nie każ mi się powtarzać” zagroził z niebezpiecznym wyrazem twarzy.
„W takim razie wybacz mi, ponieważ nie planuję żenić się w przyszłości i nie mogę rujnować swojej reputacji tylko z powodu twojej, kurwa, umowy biznesowej” powiedział znudzonym tonem Lorenzo i skierował się do wyjścia. Miał na dziś dość.
„Lorenzo, nie możesz mi się tak sprzeciwiać” ostrzegł ojciec, ale on się nie zatrzymał. „Jeśli wyjdziesz z tego pokoju, wyrzeknę się ciebie i wyrzucę z mojego majątku. Stracisz prawo do Imperium Falcone” rzucił swoim atutem. „Wybór należy do ciebie. Żyj tak, jak chcesz i strać wszystko, albo poślub tę dziewczynę tylko na trzy lata i rządź światem jak król” zaoferował głośno, wystarczająco by Lorenzo zatrzymał się w drzwiach.
Lorenzo zamknął oczy, czując, jak gniew krąży w jego żyłach. Zacisnął pięści i brał głębokie oddechy, by nad sobą zapanować, podczas gdy odezwał się w nim morderczy instynkt, pragnący tylko, by kogoś w tej samej chwili zabić. Odwrócił się w stronę ojca. Jego oczy były ciemne i wyprane z emocji, gdy odwzajemnił spojrzenie ojca.
„Dobrze, tato! Wygrałeś. Ożenię się z tą dziewczyną” zgodził się stanowczo, unosząc głowę. „A teraz jesteś zadowolony?!”
Jego ojciec uśmiechnął się triumfalnie.
„Doceniam twoją decyzję, synu. Zaufaj mi, to wyjdzie wszystkim na dobre. A teraz możesz odejść” powiedział arogancko Stefano, po czym odwrócił się do żony. „Zacznijmy przygotowania do ślubu, kochanie” rozkazał żonie.
Jego żona, Bianca, skinęła głową, podnosząc telefon i wybierając kilka numerów. Lorenzo patrzył, jak jego rodzice z entuzjazmem obdzwaniają wszystkich, aby przekazać im nowinę.
Obiecano mu małżeństwo ze starszą córką Gallo, Milą Gallo, ale ich rodzice zamienili panny młode i teraz Lorenzo musiał poślubić Camilę Gallo.
Czuł nienawiść i gniew, które wżerały się w jego serce. Słyszał, że najmłodsza córka rodziny Gallo jest brzydka i niewykształcona. Rodzina Gallo się nią nie przejmowała, ponieważ jej matka była suką, która zdradzała męża i puszczała się na boku. Właśnie dlatego Dante Gallo ją zostawił i poślubił matkę Mili. A teraz jej córka, Camila, była nie lepsza od matki. Dokładnie szła w jej ślady.
Choć miało to być małżeństwo z rozsądku, nie mógł oprzeć się obrzydzeniu na samą myśl o spędzeniu trzech lat z dziewczyną taką jak Camila Gallo.
„Kurwa!” Jęknął, wychodząc z gabinetu ojca. „Moje życie jest takie zjebane” wrzasnął, kopiąc w ścianę. „Ale poczekaj na to, co najgorsze, Camilo Gallo. Zamienię twoje życie w pieprzone piekło” wycedził przez zaciśnięte zęby, wpatrując się w pustkę. „Witamy w piekle, Camilo Gallo!” zaśmiał się z nienawiścią.
















