Camila i Matteo wyszli z imponującej rezydencji rosyjskiej mafii. Smukły prywatny odrzutowiec czekał cicho na płycie lotniska, a jego silniki buczały niczym powolne bicie serca.
– Myślę, że powinieneś wrócić i mu pomóc. Ze mną będzie dobrze – powiedziała Camila, a jej głos był napięty z niepokoju. Nie mogła wyrzucić z głowy obrazu osamotnionego Lorenza, otoczonego przez uzbrojonych po zęby mężczyz
















