– Skarbie, jestem rozczarowany słysząc, że nie chcesz zjeść ze mną kolacji. Dlatego przyszedłem, żeby samemu cię na nią zabrać – powiedział Maksim, a jego głos ociekał fałszywym urokiem. Wyciągnął dłoń i chwycił Camilę za rękę, pociągając ją w górę i zmuszając do stanięcia na nogi.
Camila zareagowała błyskawicznie, wyrywając dłoń z jego uścisku, a jej oczy płonęły ze złości. – Nie waż się mnie dot
















