Ciężar ich okrutnych słów zaczął przytłaczać Camilę, a w jej oczach wezbrały łzy. Wyczuwając jej cierpienie, ochroniarz Camili, który z dystansu obserwował całą scenę, wystąpił naprzód z troską wypisaną na twarzy.
– Proszę pani, jeśli tylko pani chce, mogę sprawić, że zapłacą za śmianie się z pani – zaoferował, a jego głos przepełniała opiekuńcza determinacja.
Camila, powstrzymując łzy, pokręciła
















