Natalie Foster, młoda dziewczyna pracująca w szpitalu, pędziła w stronę ratusza mercedesem-benz swojej najlepszej przyjaciółki. Dziś miała zarejestrować swoje małżeństwo, zadanie, które jej dziadek zaaranżował dawno temu. Jak tylko przybyła na miejsce, oniemiała na widok sceny, która się przed nią roztaczała. Osobą, za którą Natalie miała wyjść za mąż, był Trevon Wilson. Znany był również jako pan Wilson w Athanie. Był bogaty, inteligentny i wpływowy, ale miał bardzo niskie EQ. Oboje zawarli małżeństwo kontraktowe. Jednak Natalie miała dość niskiego EQ Trevona i zażądała rozwodu przed upływem terminu ich małżeństwa kontraktowego. Co takiego zrobił Trevon, że Natalie zaproponowała rozwód? Jak Trevon zareaguje na rozwód? Jak potoczy się ich małżeństwo?

Pierwszy Rozdział

Wczesne jesienne niebo było błękitne i czyste. Bez natrętnych chmur zasłaniających widok, nie było tak jaskrawe i intensywne, ale emanowało spokojem i ciszą. Natalie Foster spieszyła się, jadąc mercedesem swojej najlepszej przyjaciółki, Sherri Landor, do Urzędu Miasta. Gdy tylko wysiadła z samochodu, ujrzała scenę, która odebrała jej mowę. Cztery luksusowe samochody zaparkowane były przed wejściem do Urzędu Miasta, na czele z koenigseggiem, wartym około 20 milionów dolarów. Obok niego stał starszy mężczyzna z siwymi włosami i młody mężczyzna, otoczeni przez kilkunastu wysokich mężczyzn ubranych w czarne garnitury. "Chyba źle skręciłam. Czyżbym wpadła do jakiejś dzielnicy kontrolowanej przez podziemie?" - pomyślała Natalie. Rozejrzała się i spojrzała w górę. Rzeczywiście była przed Urzędem Miasta. Upewniła się jeszcze raz, że jest we właściwym miejscu, włożyła kluczyk do kieszeni kurtki i ruszyła w stronę głównego wejścia. "Panno Foster". W głosie słychać było ciężar czasu, a jednak pozostał silny i potężny. Kiedy Natalie się odwróciła, zobaczyła, że woła ją staruszek stojący obok luksusowego samochodu. Podeszła z powrotem do auta i uprzejmie zapytała: "Dzień dobry, pan mnie wołał?" Staruszek miał białe włosy, rumianą cerę i krzepkiego ducha. Stał wyprostowany, jakby stał na baczność. Jego oczy były jasne i emanował godnością, której nie można było kwestionować. "Dziewczyno, jestem przyjacielem twojego dziadka. Barron powinien ci o mnie wspomnieć. To jest mój wnuk, Trevon Wilson, ten, który ma się z tobą dzisiaj ożenić". Odwrócił się i wskazał na stojącego obok wnuka. Ten starszy pan przedstawiał jej osobę, ale Natalie odniosła wrażenie, jakby przedstawiał produkt. Na przykład: "Te banany są importowane, 1,6 dolara za funt. Tylko dzisiaj w promocji, więc powinnaś wziąć kilka do domu". Zamyśliła się na chwilę, zanim odwróciła głowę, by podążyć za spojrzeniem staruszka. Dopiero wtedy zobaczyła mężczyznę stojącego obok luksusowego samochodu. Stał obok koenigsegga. Ciepłe promienie słońca spływały na niego, podkreślając jego wyraziste i głębokie rysy twarzy. Wyglądał jak zamarznięta rzeźba z enigmatycznymi, zimnymi oczami, które wydawały się dzikie i nieokiełznane. Jego trójwymiarowe rysy twarzy były tak piękne jak rzeźby, emanując niekontrolowaną aurą królewskości. Ostre krawędzie emanowały również chłodną i surową postawą, która trzymała innych na dystans. Myśląc o zadaniu, które jej powierzono, Natalie zebrała się na odwagę i uprzejmie wyciągnęła rękę na powitanie. "Dzień dobry, jestem Natalie Foster. Miło mi pana poznać". Mężczyzna nie zareagował od razu. Jego oczy były nienaturalnie zimne, gdy oceniał Natalie od stóp do głów, zanim w końcu odezwał się z obrzydzeniem w głosie. "Hmm". Natalie oniemiała. Pomyślała: "Czy tu jest aż tak zimno? A może po prostu ma powolny refleks". I tak naprawdę nie obchodziło jej to, o ile tylko wykona zadanie, które zlecił jej dziadek. W końcu to było ich pierwsze spotkanie, a ona została do tego zmuszona. Sądząc po zachowaniu mężczyzny, Natalie wiedziała, że prawdopodobnie też nie jest tam z własnej woli. Jego reakcja była więc normalna. Czując się lekko zakłopotana, Natalie opuściła prawą rękę, zmęczona trzymaniem jej pod kątem przez jakiś czas. Wzięła dziś trzygodzinny urlop ze szpitala. Będąc świadoma wartości pieniądza, nie chciała tracić więcej czasu i mieć potrąconej pensji. "Posuńmy się szybko i załatwmy to". Spojrzała na mężczyznę, jej wzrok nie uciekał ani nie był przerażony. Była zaniepokojona, zastanawiając się, czy jest zbyt wielu ludzi i czy będzie musiała stać w kolejce. Co jeśli trzygodzinna przerwa nie wystarczy, aby ukończyć jej misję? To byłaby strata pieniędzy. Ale dla Trevona to zdanie brzmiało, jakby nie mogła się doczekać, aby się z nim ożenić. Jego powieki były lekko opuszczone, twarz bez wyrazu, a kontury jego rysów ostre i zimne. Po chwili, z lekkim rozchyleniem warg, zapytał: "Czy to pilne?" "No cóż, trochę pilne" - Natalie nie wyjaśniła, dlaczego to pilne, i po prostu zgodziła się z tym, co powiedział Trevon, ponieważ czas rzeczywiście był ograniczony. W końcu wzięła tylko kilka godzin wolnego, a nie cały dzień. Nie wiedziała, że to był początek jego urazy i uprzedzeń. W oczach Trevona pojawił się nieomylny sarkazm, gdy minął Natalie bez zatrzymywania się na moment i ruszył prosto w stronę Urzędu Miasta swoimi długimi nogami, a za nim podążał staruszek o imieniu Theo Wilson. Personel w Urzędzie Miasta był trochę zaskoczony zamieszaniem, ale Trevon był bardzo przystojny, co sprawiło, że żeńska część personelu oszalała. "Panie Theo Wilson, panie Trevon Wilson, witamy. Proszę za mną. Zorganizowaliśmy personel, który się wami zajmie" - powiedziała dyrektorka Urzędu Miasta. "Szybko wyciągnijcie dokumenty i przekażcie je panu Darcy" - ponaglił Theo Wilson. Trevon Wilson bez wyrazu przekazał przygotowane dokumenty panu Darcy. Ten z szacunkiem je wziął i zwrócił się w stronę Natalie Foster. "Pani Wilson, czy może mi pani również przekazać swoje dokumenty?" "Pani Wilson?" "Jeszcze nie zarejestrowaliśmy naszego małżeństwa. Kim jest Trevon Wilson? Dlaczego dyrektor Urzędu Miasta zachowuje się jak mysz, która zobaczyła kota? "Nie mówcie mi, że to jakiś ważny szef mafii, ale dziadek nawet nie powiedział, czym ten facet się zajmuje. To takie niedbałe!" - pomyślała w duchu Natalie. Aby zaoszczędzić czas, szybko wręczyła Benowi Darcy swój dowód osobisty i inne potrzebne dokumenty i słabo zapytała: "Ile czasu zajmuje przetworzenie tego?" Wzrok Trevona ponownie utkwiony w niej, pełen dociekliwości i pogardy. "Ona rzeczywiście jest taką kobietą, która tak bardzo spieszy się do ślubu" - pomyślał. Czując nieprzyjazne spojrzenie, Natalie zaczęła się tłumaczyć. "Po prostu pytam, bo pierwszy raz wychodzę za mąż. Tylko pytam. Nic wielkiego. Proszę śmiało". "To moje pierwsze małżeństwo i pytania o to nie są przestępstwem. O co chodzi z tym brudnym spojrzeniem?" - pomyślała. "Pani Wilson, to nie zajmie dużo czasu, najwyżej pół godziny. Proszę podejść tutaj, żeby zrobić zdjęcie i wypełnić kilka informacji" - odpowiedział z szacunkiem Ben Darcy. Nie musieli tracić czasu, ponieważ korzystali z zielonego kanału. Poza tym Ben Darcy wiedział, że pan Wilson nie ma zbyt wiele czasu do stracenia. Natalie skinęła głową z zadowoleniem i radością. "Ten człowiek jest zbyt zimny, a jego aura dosłownie może zamrozić ludzi. Dzień był już mroźny, zimowy, a z Trevonem czuło się, jakby temperatura jeszcze bardziej spadła. Wystarczyło, żeby zamrozić ludzi, więc powinnam szybko stąd wyjść" - pomyślała. Ale Trevon Wilson wydawał się trochę niezadowolony z tego wszystkiego. "Prawdopodobnie jest tylko kolejną ładną buzią z nierealnymi pragnieniami. Boi się, że zmienię zdanie nawet po otrzymaniu aktu małżeństwa. To pokazało, że jest dość zdesperowana, widząc, jak niecierpliwie dopytuje się, ile potrwa przetwarzanie" - pomyślał. Natalie nie miała pojęcia, że mężczyzna obok niej tak bardzo nią gardzi. Otrzymanie aktu małżeństwa nie zajęło nawet pół godziny. Dostali go w zaledwie 18 minut. Przez cały ten czas Theo Wilson obserwował, jak dopełniane są wszystkie formalności. Jego niespokojne serce uspokoiło się dopiero, gdy wnuk wręczył mu akt małżeństwa. Natalie włożyła akt małżeństwa do kieszeni i powiedziała do starszego pana: "Panie Wilson, mam coś do zrobienia, więc już pójdę". "Dobrze, Trevon, zostaw Natalie swój numer telefonu i pozwól jej jutro wprowadzić się do twojego pokoju". Trevon skinął oczami na swojego ochroniarza, a czujny ochroniarz zgodnie z instrukcjami wręczył wizytówkę. Natalie spojrzała na wizytówkę i nie zareagowała emocjonalnie, zanim włożyła ją do kieszeni. Mężczyzna idący z przodu nagle się zatrzymał i odwrócił. Jego oczy były ciche i zimne, pozbawione emocji, jakby dwa głębokie i niezgłębione źródła wody emanowały lodowatym chłodem. "Panno Foster, mam nadzieję, że zachowa pani dzisiejszą sprawę w tajemnicy. Jeśli dowie się o tym ktoś z zewnątrz, poniesie pani konsekwencje. To tylko przyjacielskie przypomnienie, konsekwencje są poza tym, co pani może znieść". Po tych słowach odszedł bez oglądania się za siebie. Po chwili Natalie w końcu zdała sobie sprawę, że grożono jej, aby utrzymała małżeństwo w tajemnicy. "Dlaczego po prostu nie powiedzieć tego wprost, zamiast używać tylu słów? To bezcelowe" - narzekała w duchu. Nie bała się niczego. Przed wyjściem spojrzała w górę i rzuciła okiem na hasło na nim umieszczone. "Jeśli ta osoba cię kocha, nie ma znaczenia, czy bierzecie ślub, czy nie. "Jeśli ta osoba cię nie kocha, nawet prawo nic na to nie poradzi, ponieważ prawo nie może kontrolować ludzkich emocji. "Zawarcie małżeństwa niekoniecznie oznacza szczęście. "Bycie singlem nie oznacza, że nie możesz być szczęśliwy. "Wszyscy przychodzimy na ten świat sami i nie możemy odejść jednocześnie. "Miłość jest luksusem dla duszy. Nic się nie stanie, jeśli jej nie masz". Pomyślała, że to ma sens i przeczytała to jeszcze kilka razy, w złożonym nastroju. Czuła się podobnie, a jednak inaczej niż w obecnym stanie umysłu. "Wyszłam za mąż za nieznajomego, który oczywiście w ogóle mnie nie kocha. Zawarcie małżeństwa niekoniecznie oznacza szczęście. Nie mam innego wyjścia, jak tylko to zaakceptować na razie. Wciąż jest czas, żeby wrócić do szpitala" - pomyślała Natalie. Zrobiła zdjęcie aktu małżeństwa i wysłała je swojemu dziadkowi, wraz z wiadomością głosową. "Dziadku, wykonałam swoją misję. To jest prawdziwa umowa. Gwarantuję to. Jeśli mi nie wierzysz, możesz zadzwonić do pana Wilsona i go zapytać. Nadzorował cały proces. Teraz musisz dobrze jeść i już mi nie przeszkadzać. Muszę wracać do pracy w szpitalu". "Powinnam nazywać starszego pana panem Wilsonem. Właśnie powiedział, że jego wnuk nazywa się jakoś Wilson" - zastanawiała się Natalie. Gdy tylko wysłała wiadomość, Natalie nacisnęła ekran, aby go wyłączyć, i włożyła telefon do kieszeni. Następnie pobiegła do mercedesa.

Odkryj więcej niesamowitych treści