ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI – ZŁODZIEJ
PERSPEKTYWA DOMINICA
Patrzyłem, jak Cillian zatacza się z krwawiącym nosem, chichocząc pod nosem.
— Tylko na tyle cię stać?
Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać pięściami, podczas gdy on wyprowadzał w moją stronę słabe ciosy. Kopnąłem go jeszcze kilka razy i rozciąłem mu wargę.
— Dominic, proszę, błagam cię. Przestań! — usłyszałem krzyk Clary. Słyszałem,
















