ROZDZIAŁ SZÓSTY – WEZWANIE
Miałam wrażenie, jakby w pokoju zabrakło tlenu, a wszędzie nagle zrobiło się potwornie gorąco. Wachlowałam się dłońmi, walcząc o oddech. Jak Cillian może być kuzynem Dominica? Ze wszystkich ludzi na tym świecie... Jak to w ogóle możliwe?
Czułam się tak, jakby moje życie stało się nagle jednym wielkim żartem.
– Witaj, piękna – Cillian chwycił moje dłonie i ucałował je, ale natychmiast je wyrwałam.
– Dobrze cię znowu widzieć, Claro – powiedział z tym wiecznie irytującym uśmieszkiem przyklejonym do twarzy.
– Znowu? – zapytał Dominic z uniesionymi brwiami, podczas gdy ja nerwowo drapałam się po potylicy. To nie był najlepszy czas ani miejsce na takie rewelacje.
– Tak. Widziałem wasze zdjęcia w całym internecie i muszę przyznać, że tworzycie niezłą parę. Więc myślisz, że udawane małżeństwo cię uratuje? – zaśmiał się.
– Pilnuj swojego zasranego interesu! Ty złodzieju! Nie pozwolę ci ukraść tego, co należy do mnie – warknął Dominic przez zaciśnięte zęby.
– Złodzieju? To chyba lekka przesada, nie uważasz, kuzynie? Twój ojciec po prostu uważa mnie za bardziej odpowiedzialnego i zdolnego do prowadzenia firmy, dlatego chce, bym to ja objął stanowisko prezesa.
– Błąd! Zasiałeś ziarno zaufania w sercu mojego ojca, ale ja cię znam, Cillian. Jesteś żmiją.
– Ziarno? Nie jestem rolnikiem, Domi.
– Trzymaj się ode mnie z daleka. To wszystko, co mam ci do powiedzenia – uciął Dominic i odciągnął mnie na bok. Byłam zbyt oszołomiona szokiem, by przejmować się ich kłótnią.
Cillian i ja byliśmy razem przez ponad rok. Powiedział mi, że pracuje online jako trader na rynku Forex, a ja nigdy nie dopytywałam. Kto by pomyślał, że okaże się kuzynem Dominica?
Żył skromnie w przeciętnym domu, więc niczego nie podejrzewałam.
Dominic trzymał mnie za rękę, uśmiechając się, gdy przedstawiał mnie niektórym gościom. Nigdy w życiu nie posłałam tylu sztucznych uśmiechów, co tej nocy podczas rozmów z gośćmi. Obecność Cilliana całkowicie zepsuła mi nastrój.
Myślałam o złamanym sercu, które mi zafundował, i o tym, jak nagle zakończył nasz związek przez SMS-a. Nie miał nawet na tyle przyzwoitości, by zrobić to osobiście, przez co zastanawiałam się, czy nie byłam dla niego dość dobra. Nie dał mi żadnych wyjaśnień; po prostu zniknął, a teraz pojawił się ponownie, wyglądając świetnie, jakby to zerwanie w ogóle go nie obeszło.
Bolał mnie widok tego, jak dobrze i szczęśliwie wygląda. Widok tego, że walczy o najwyższe stanowisko prezesa w Blackwood Group. Jego życie toczy się dalej w najlepsze beze mnie.
Mój wzrok błądził po sali bankietowej, aż spoczął na nim. Natychmiast napotkał moje spojrzenie i uśmiechnął się, unosząc w moją stronę kieliszek wina. Zastanawiałam się, czemu miał służyć ten uśmiech, skoro nie rozstaliśmy się w dobrych stosunkach. Cillian jest szalony.
Zaczęłam czuć się niekomfortowo i chciałam wyjść, o czym natychmiast poinformowałam Dominica.
– Jesteś tego pewna? – zapytał. – Impreza dopiero się rozkręca.
– Chyba zbliża mi się okres, muszę już iść.
– No dobrze.
Dominic kazał swojemu kierowcy odwieźć mnie do domu.
Natychmiast przebrałam się i zmyłam makijaż. Musiałam poczuć się swobodnie, żeby pomyśleć, co robić dalej.
Czy powiedzieć Dominicowi o dziecku teraz? Czy poczekać do ślubu?
W chwili gdy pogrążyłam się w myślach, zadzwonił telefon. To była Lyra. Odebrałam, a pierwsze, co usłyszałam, to:
– Nie wierzę, że przespałaś się z wszechmogącym Dominikiem Blackwoodem! – wykrzyknęła podekscytowana, a ja zmarszczyłam brwi. Co w tej sytuacji było zabawnego?
– Tamtej nocy nawet nie wiedziałam, że to on. Może dlatego, że byliśmy pijani? O mój Boże! Jesteś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie! – piskała Lyra do słuchawki.
– Najszczęśliwszą? Jestem uwikłana w straszny skandal i wychodzę za mąż za jednego z największych dystrybutorów przyrodzeń, a ty tylko tyle masz do powiedzenia? Jeśli już, to mam najgorsze szczęście pod słońcem – prychnęłam.
– „Dystrybutor przyrodzeń”, dobre! – Lyra wybuchnęła śmiechem. – Ale spójrz na to z jasnej strony: zyskasz sławę, pieniądze i luksus. Wiem, że nie wychodzisz za niego z miłości, bo to był tylko skok w bok na jedną noc.
– Tak, robię to tylko dla operacji przeszczepu serca babci i jej kwiaciarni. Wyciągnę z tego małżeństwa pieniądze, żeby pokryć koszty.
– No tak, przykro mi z tego powodu. Ale twoja babcia wyzdrowieje, bo dostanie pieniądze na operację, a kiedy odzyska siły, zobaczy kwiaciarnię lepszą niż ta, którą miała wcześniej. W każdym razie, jaki jest plan na ślub?
– Nie mam planów. Chcę tylko ślubu bez ceremonii i…
– Wykluczone! – przerwała Lyra. – To musi być ślub roku. Wychodzisz za samego Dominica Blackwooda. Nigdy mi jednak nie powiedziałaś, dlaczego on zgodził się na to małżeństwo. Czy to przez ten skandal?
– Tak – westchnęłam.
– Cóż, w takim razie to sytuacja, w której obie strony zyskują. Odwiedzę cię niedługo, więc trzymaj się tam, dobrze?
– Tak, dzięki. Naprawdę przydałoby mi się towarzystwo.
– Mogłybyśmy jutro odwiedzić twoją babcię.
– Jasne. Nie mogę się doczekać – powiedziałam i rozłączyłam się.
Siedziałam nieruchomo na łóżku, błądząc w myślach, aż w końcu, przytłoczona zmartwieniami, zaczęłam przysypiać. Podskoczyłam gwałtownie, gdy usłyszałam otwierające się drzwi, ale uspokoiłam się nieco, widząc Dominica.
– Jak możesz tak po prostu wpadać do mojego pokoju? A gdybym była naga? – fuknęłam.
– A dlaczego miałabyś być naga? – rzucił mi spojrzenie.
– No cóż, ja…
Wiedziałam, że cokolwiek powiem, nie będzie miało sensu, więc połknęłam resztę słów.
– Po co tu przyszedłeś? – zapytałam zamiast tego.
– Żeby uzyskać odpowiedzi na moje pytania. Co Cillian miał na myśli, mówiąc: „Znowu się spotykamy”? Znaliście się wcześniej?
Przygryzłam wargę, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Skłamać czy wyznać prawdę?
















