ROZDZIAŁ CZWARTY – Propozycja małżeństwa
PERSPEKTYWA CLARY
Wiedziałam, że desperacko potrzebuję pieniędzy, ale jak Dominic mógł zasugerować coś takiego? Małżeństwo to poważna sprawa i powinno być traktowane serio.
Babcia zawsze chciała, żebym wyszła za mąż za kogoś, kogo kocham i kto kocha mnie. Jak by się poczuła, gdybym zawarła małżeństwo kontraktowe?
Wtedy zadzwonił mój telefon i natychmiast odebrałam.
– Halo? Pani sklep płonie, musi pani natychmiast przyjechać – powiedział męski głos i rozłączył się.
Wpadłam w panikę, ale na szczęście Dominic zawiózł mnie na miejsce. Połowa sklepu spłonęła, zanim przyjechali strażacy. Opadłam na ziemię i zaczęłam płakać.
Jeśli babcia dowie się, co się stało, natychmiast dostanie ataku serca, bo tak bardzo kochała tę kwiaciarnię.
Po chwili Dominic odwiózł mnie do domu.
– Moja oferta jest nadal aktualna i dodam bonus. Jeśli zgodzisz się na małżeństwo kontraktowe, zapłacę za operację twojej babci i wyremontuję jej sklep – powiedział.
Nic nie odpowiedziałam, po prostu wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Siedząc w pustym salonie, zaczęłam rozważać tę ofertę. Babcia jest jedyną rodziną, jaka mi została na tym świecie po tym, jak moi rodzice zginęli w wypadku.
Nie mogę pozwolić jej tak po prostu umrzeć. Może zgodzę się na to małżeństwo; w końcu to nie będzie prawdziwy ślub i skończy się po pewnym czasie. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby babci coś się stało. Podjęłam decyzję: zgodzę się.
Natychmiast zadzwoniłam do Dominica i przekazałam mu swoją decyzję, a on ucieszył się, że dokonałam właściwego wyboru. Od razu zaprosił mnie do siebie, by porozmawiać o szczegółach kontraktu.
Następnego dnia przysłał po mnie kierowcę, a ja nie mogłam wyjść z podziwu dla jego wspaniałej posiadłości. Była tak wielka, że niemal pomyślałam, iż to hotel.
Zaprowadził mnie do gabinetu, gdzie usiadłam naprzeciwko niego wraz z moim prawnikiem.
Jego prawnik natychmiast przekazał dokumenty mojemu przedstawicielowi.
– Możecie nas zostawić – powiedział do nich Dominic, a oni natychmiast wyszli.
– Mam trzy zasady, żeby to zadziałało. Pierwsza: nie wolno ci się we mnie zakochać.
– To akurat będzie bułka z masłem – prychnęłam.
– Co z tobą nie tak, panno Claro? Pozwól mi skończyć.
Skinęłam głową.
– Druga zasada: nie wolno ci zajść w ciążę ze mną ani z nikim innym. Nie możesz spotykać się z żadnym innym mężczyzną poza mną i będziesz nadal pracować jako moja sekretarka.
– Jak mogłabym zajść z tobą w ciążę bez twojej zgody? I czy ty będziesz spotykać się z innymi kobietami?
– Będę, ale będę to robić w tajemnicy, żeby nie wyszło na jaw, że zdradzam – wypalił, a ja prychnęłam.
Ten człowiek nie potrafi przyjąć tego, co sam serwuje. Chce dalej zdradzać, ale wymaga ode mnie lojalności tylko wobec niego? W każdym razie nie sądziłam, żeby to był problem. Jedyne, co miałam teraz w głowie, to ratowanie życia babci.
– Dobrze! Zgadzam się. Ale muszę zauważyć, że jesteś hipokrytą. Zresztą, i tak kiepsko radziłeś sobie z ukrywaniem skandali z kobietami w sieci, więc zobaczymy, jak poradzisz sobie z ukrywaniem zdrad przed opinią publiczną.
Oczy Dominica zwęziły się, a na jego twarzy pojawił się grymas. Nie podobało mu się to, że wytknęłam mu jego bzdury.
– Nabrałaś tupetu, panno Claro – jego głos był twardy i napięty.
Szczerze mówiąc, zgadzałam się z nim. To był ten wielki Dominic Blackwood, którego bałam się jeszcze kilka dni temu, a teraz rozmawiałam z nim tak swobodnie, bo wiedziałam, że on potrzebuje mnie tak samo mocno, jak ja jego.
Prawnicy zostali poproszeni z powrotem i po przejrzeniu kontraktu oboje go podpisaliśmy. Zespół PR Dominica natychmiast zabrał się do roboty, próbując ratować wizerunek. Od razu zaaranżowali fałszywe oświadczyny, a zdjęcia z naszych zaręczyn zalały Internet.
Przez kilka dni nie chodziłam do pracy; nie sądziłam, bym poradziła sobie z całym tym plotkowaniem, które tam trwało.
Nagle przybyło mi mnóstwo obserwujących w sieci i czułam się przytłoczona byciem w centrum uwagi oraz tym, że tyle osób ma opinię o moim życiu prywatnym. Postanowiłam wylogować się z mediów społecznościowych dla własnego zdrowia psychicznego i natychmiast odwiedzić babcię.
Nadal była nieprzytomna, podłączona do aparatury podtrzymującej życie. Z jej oka wypłynęła łza, a ja chwyciłam ją za rękę i mocno ścisnęłam.
– Wszystko będzie dobrze, babciu. Dopilnuję tego – powiedziałam.
Gdy tylko wyszłam ze szpitala, pojawili się paparazzi i zaczęli robić mi zdjęcia, zadając wszelkiego rodzaju absurdalne pytania. Omal nie oślepłam od fleszy, ale nagle poczułam, że ktoś chwyta mnie za rękę i odciąga. To był Dominic.
Natychmiast poszłam za nim i dzięki pomocy jego strażników udało nam się wsiąść do samochodu i odjechać.
– To było przerażające – powiedziałam, oddychając z ulgą.
– Myślę, że od teraz powinnaś mieszkać u mnie. Paparazzi potrafią być szaleni i nie wiadomo, co zrobią następnym razem.
Zmarszczyłam brwi. Myślałam, że będę miała przynajmniej trochę czasu w swoim domu przed rozpoczęciem tego udawanego małżeństwa, ale wydaje się, że przy tym tempie działania fotoreporterów nie będzie to możliwe.
– Czy jedziemy teraz do ciebie?
– Nie – odpowiedział, a jego twarz była surowa.
– Nie? – Odwróciłam się do niego. – Więc dokąd jedziemy?
– Jedziemy spotkać się z moim ojcem. Mój kuzyn jest w mieście i musimy go przekonać do tego małżeństwa, zanim ojciec mianuje go nowym prezesem.
















