ROZDZIAŁ SIEDEMDZIESIĄTY SIÓDMY – WIETRZNA NOC POD POŚCIELĄ
DOMINIC
Zmrużyłem oczy ze złości, a moja stopa niecierpliwie uderzała o podłogę, gdy czekałem, aż wykona mój rozkaz.
„Proszę pana, co ja zrobiłam? Błagam, nie może mnie pan zwolnić! Nie mam dokąd pójść”.
„Wróć tam, gdzie mieszkałaś, zanim tu przyszłaś! Co ci przyszło do głowy, żeby wylewać gorący płyn na kobietę w ciąży? Co to za bezczeln
















