ROZDZIAŁ PIĘĆDZIESIĄTY CZWARTY – PRZY BASENIE
CLARA
Nie od razu zorientowałam się, że ktoś wszedł do gabinetu, dopóki nie usłyszałam chrząknięcia.
Oboje przerwaliśmy uścisk i odwróciliśmy się w jego stronę. Dominic wyglądał, jakby ktoś oblał mu twarz wrzątkiem – tak bardzo był czerwony z wściekłości.
„Panie Blackwood, to zaszczyt pana w końcu poznać. Wiele o panu słyszałem” – powiedział uprzejmie
















