ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY – DRAŻNIENIE
Mrugnęłam gwałtownie. Czy ja się nie przesłyszałam? Teraz już wiedziałam, że Cillian jest kompletnym szaleńcem.
– Chcesz mnie po tym, jak ze mną zerwałeś? Chcesz mnie teraz, kiedy jestem zaręczona?
– Znowu te zaręczyny! To fake, możesz się z tego wycofać w każdej chwili. To mnie naprawdę kochasz i dobrze o tym wiesz. Co on ci oferuje? Pieniądze? Status? O co chodzi?
– Nie masz prawa zadawać mi takich pytań. Jesteś dla mnie obcą osobą. Myślałam, że masz do powiedzenia coś sensownego, ale skoro nie, to ja wychodzę – powiedziałam i już miałam odejść, gdy chwycił mnie za ramię.
– Nie odchodź, kiedy z tobą rozmawiam, Claro.
– Patrz i podziwiaj! – wyrwałam rękę z jego uścisku i ruszyłam w stronę drogi. Byłam tak głupia. Po co w ogóle ryzykowałam spotkanie z nim?
Dotarłam do szosy i próbowałam złapać taksówkę, ale żadnej nie było widać, więc postanowiłam zamówić przejazd przez aplikację.
– Pozwól, że cię odwiozę. Samotna kobieta o tej porze w takim miejscu nie jest bezpieczna – zaoferował.
– Ty jesteś większym zagrożeniem! – odparowałam mu i udało mi się zamówić auto. Kierowca miał być za kilka minut.
– Nigdy nie wiedziałem, że jesteś taka zadziorna. Widzę, że się zmieniłaś, ale podoba mi się to.
Posłałam mu pełne pogardy spojrzenie, decydując się nie odpowiadać.
– Obiecuję, że nie jestem taki zły. Zapomnij o kłamstwach, które Dominic zasiał w twojej głowie. Nie uważasz, że coś jest nie tak, skoro ojciec pomija własnego syna i mianuje siostrzeńca prezesem swojej firmy? Dominic nie jest tak niewinny, jak maluje. Czy ty w ogóle wiesz, za kogo wychodzisz?
Przez chwilę się nad tym zastanowiłam i przyznałam mu rację. A co, jeśli Dominic skrywa coś, o czym nie mam pojęcia?
Nie! Nie! Cillian próbuje mi namieszać w głowie, a ja mu na to nie pozwolę. Jedyne, czego chcę od Dominica, to kontraktowe małżeństwo, które skończy się za rok lub dwa. Jakiekolwiek problemy ma w swojej rodzinie, to nie mój interes, dopóki operacja mojej babci jest opłacona, a jej kwiaciarnia wyremontowana.
Na szczęście mój transport przyjechał w samą porę.
– Trzymaj się ode mnie z daleka. Trader Forex, akurat – rzuciłam i wsiadłam do samochodu.
Kiedy weszłam do rezydencji, zobaczyłam Dominica siedzącego w salonie i najwyraźniej czekającego na mnie.
– Skąd wracasz? – zapytał, świdrując mnie wzrokiem. Jego głos był surowy i twardy. Byłam tak zaskoczona jego obecnością, że zupełnie straciłam rezon.
– No… ja… byłam odwiedzić przyjaciółkę.
– A dlaczego nie pojechałaś z kierowcą? – dopytywał.
– Jest późno. Nie chciałam mu zawracać głowy – skłamałam.
– Płacę mu za to. Możesz mu zawracać głowę, ile tylko chcesz.
– Hej, wyluzuj. Dlaczego tak groźnie wyglądasz? Nie jestem przyzwyczajona do posiadania szofera, więc byłabym wdzięczna, gdybyś nie zachowywał się jak mój ojciec.
– Twój ojciec? – Dominic prychnął i wstał. Podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy. Byliśmy tak blisko, że czuliśmy ciepło swoich oddechów na twarzach.
Przełknęłam głośno ślinę, przyglądając się z bliska jego przystojnej twarzy. Miał najpiękniejsze brązowe oczy, gęste brwi i złocistobrązowe włosy. Wyglądał dobrze – aż za dobrze. Ale miałam zbyt wiele na głowie, by wcześniej zwracać na to uwagę.
Patrząc na niego z tak bliska, przypomniałam sobie, jak bardzo jest atrakcyjny.
– Erm… Czy mogę prosić o trochę przestrzeni osobistej? – szepnęłam, starając się ze wszystkich sił nie pokazać, że jego bliskość na mnie działa.
– Nie spierz tego. To ostrzeżenie – powiedział i wrócił na swoje miejsce.
Prychnęłam. – Wiesz, potrafisz być naprawdę przerażający.
– Rozmawiałem z organizatorką wesel. Ślub odbędzie się w kameralnym gronie, tylko z najbliższymi przyjaciółmi. Możesz wybrać kolory, balony i całą resztę tych bzdur, które lubią dziewczyny – powiedział, zmieniając temat.
– Myślisz, że obchodzi mnie, jak będzie wyglądał ten ślub? Chcę mieć to już za sobą. Jedyne, o czym myślę, to moja babcia.
– Cóż, i tak musimy coś opublikować o ślubie, więc musi to wyglądać wystarczająco dobrze. W każdym razie szykuj się, idziemy dziś na imprezę.
– Co! Przecież wcześniej nic nie mówiłeś.
– Nie martw się, to tylko kameralne spotkanie rodzinne. Moja ciotka obchodzi rocznicę ślubu, więc nie musisz robić nic wielkiego. Po prostu załóż ładną sukienkę.
– Nie mam żadnej ładnej sukienki – wzruszyłam ramionami.
– Byłem na tyle sprytny, by kazać asystentowi kupić kilka kreacji. Potem wybierzesz się na oficjalne zakupy ze stylistką. Nie mogę pozwolić, byś pokazywała się na zewnątrz wyglądając tandetnie.
– Ja? Tandetnie? Nigdy nie wyglądam tandetnie. Prawdę mówiąc, byłam najmodniejszą dziewczyną w klasie w liceum. I najładniejszą też. Byłam „tą fajną dziewczyną” – powiedziałam z dumą.
Zauważyłam, że Dominic niemal się zaśmiał, co sprawiło, że zmarszczyłam brwi.
– Jasne, skoro tak twierdzisz. Szykuj się, wychodzimy za dwie godziny. Powiedz Biance, żeby pokazała ci ubrania, które kupił mój asystent. Ona jest wizażystką, więc zrobi ci prosty makijaż, żebyś wyglądała prezentowalnie – powiedział i poszedł na górę.
Pokręciłam głową, patrząc, jak odchodzi. Czy on sugeruje, że bez makijażu nie wyglądam prezentowalnie? Dominic to bardzo bezczelny człowiek.
Poszłam do swojego pokoju i nacisnęłam dzwonek przy łóżku. Zazwyczaj służył on do wzywania służby.
Wkrótce drzwi się otworzyły i weszła starsza kobieta. Miała na imię Nona i jak dotąd wydawała się miła.
– W czym mogę pomóc, moje dziecko?
– Potrzebuję Bianki. Ma przynieść moje ubrania i pomóc mi z makijażem.
– Dobrze. Zaraz u ciebie będzie – Nona uśmiechnęła się krótko i wyszła.
Z tego, co słyszałam, pracowała u ojca Dominica od szesnastu lat i była najstarszym stażem pracownikiem w domu. Domi ją uwielbiał i traktował jak drugą matkę. Rozumiałam dlaczego – ta kobieta była urocza.
Wkrótce rozległo się pukanie i do pokoju weszła Bianca z kilkoma rzeczami.
– To są ubrania, które kupił asystent – powiedziała, podając mi papierową torbę, i natychmiast podeszła do toaletki, by rozstawić kosmetyki.
W środku były trzy sukienki. Najbardziej spodobała mi się czarna, tylko dlatego, że była prosta i z klasą. Pozostałe dwie wydawały mi się zbyt ekstrawaganckie.
Szybko ją przymierzyłam i zachwyciłam się efektem.
– Jak myślisz? – zwróciłam się do Bianki, która właśnie sprawdzała odcień podkładu. – Ładna, prawda? Bardzo mi się podoba.
– Tak, pasuje pani. Ale myślę, że trzeba trochę dopasować ją w talii, wydaje się za luźna. Pomogę pani to poprawić – zaoferowała, a ja skinęłam głową.
Nagle zobaczyłam, jak dziewczyna upada, a w następnej sekundzie podkład rozlał się po całej mojej sukience.
















