ROZDZIAŁ SZEŚĆDZIESIĄTY DRUGI - KOMISARIAT
CLARA
Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam. Chciałam krzyczeć, ale co by to dało? Irene przecież nie żyje! Zanim mnie porwano, miałam wziąć udział w nabożeństwie żałobnym ku jej pamięci. Co tu się do cholery dzieje?
– Żyjesz? – wyszeptałam, a na mojej twarzy malowało się całkowite zdezorientowanie.
– Tak, oczywiście, że żyję – zaśmiała się. – Och, Claro
















