Zgodnie z obietnicą, Julian rozwinął zużytą mapę, która ukazywała zawiłe szlaki otaczające mroczny las, gdy tylko wrócili do Obsydianowego Księżyca.
Oczy Lucjusza spoczęły na zaznaczonych ścieżkach. Jego spojrzenie było intensywne i skupione. Studiował drogi, a jego palec wodził po krętych liniach, jakby szukał wskazówek na zniszczonym pergaminie.
— Musimy ostrożnie zaplanować nasz kolejny ruch —
















