Oczy Lucjusza powoli się otworzyły, a uśmiech wykrzywił kąciki jego ust, gdy ujrzał śpiącą spokojnie u jego boku Serafinę.
Poranne światło tańczyło na jej rysach, rzucając łagodny blask, który zdawał się promieniować z jej wnętrza. Nie mógł powstrzymać się od podziwu nad pięknem, które leżało tuż obok. Czuł się jak najszczęśliwszy wilk we wszechświecie.
Żal próbował wślizgnąć się do jego umysłu –
















