Poszukiwania Viktora i Gideona doprowadziły Valerie do dziwnie wyglądających drzwi na szóstym piętrze. W przeciwieństwie do innych, te były otwarte na oścież, a wewnątrz paliło się światło. Tuż za progiem stał Gideon. Kiedy Valerie zawołała go szeptem, powoli odwrócił się w jej stronę. Jego zapadnięte oczy, otwarte usta i dłonie, które nie przestawały drżeć – był przerażony do szpiku kości, a ten
















