Gdy zbliżał się wieczór, Valerie postanowiła przejść się po pałacowych ogrodach, szukając chwili spokoju, by zebrać myśli. Bujna zieleń oferowała kojące wytchnienie, a ona pozwoliła sobie zatopić się w ciszy otoczenia.
W międzyczasie Viktor siedział w swoim gabinecie, wzrok mając utkwiony w leżącej przed nim, na wpół otwartej książce. Przyjazd Garretta poruszył w nim jakąś strunę, będącą mieszanką
















