Sprzedana okrutnemu królowi alfa

Sprzedana okrutnemu królowi alfa

Autor: Joooooe

Ucieczka
Autor: Joooooe
13 cze 2026
Kiedy Valerie doszła do tego wniosku, zrozumiała, że ma już dość. Mogła znosić złe traktowanie tylko do pewnego momentu, zanim całkowicie straciła siły emocjonalne. Musiała opuścić ten dom i musiała zrobić to szybko. Zaczęła pakować swoje ubrania i rzeczy osobiste, gdy zauważyła, że niemal wszystko, co posiada, zostało kupione i podarowane jej przez Alfę. Uznała, że ucieczka z cudzą własnością nie byłaby w porządku, więc postanowiła je zostawić. Zmieniła jednak zdanie, uświadamiając sobie, że będzie potrzebowała sporej sumy pieniędzy, by zacząć nowe życie ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Zabrała więc wszystko z zamiarem późniejszej sprzedaży. — Wygląda na to, że to koniec naszej podróży. Podróży, która nawet się nie zaczęła. Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś lepszego dla siebie. — Z tymi słowami odwróciła się i nie oglądając za siebie, wyszła z pałacu. Wychodząc, upewniła się, że nikt jej nie widzi. W tym celu założyła długą pelerynę, która skrywała również jej twarz. Gdy zbliżyła się do głównych drzwi, zatrzymał ją strażnik: — Dokąd się udajesz? — Ja… kazano mi kupić artykuły spożywcze z Silasem. — Valerie starała się jak najlepiej osłonić twarz, mówiąc do niego. Silas był pracownikiem pałacowym, ale ponieważ był starszym człowiekiem i pracował tam od dawna, cieszył się dużym zaufaniem i szacunkiem. — Hm, dobrze. — Strażnik próbował jej się przyjrzeć, ale widząc Silasa stojącego w pewnej odległości przed pałacem, rozmawiającego przez telefon i wyglądającego, jakby na kogoś czekał, jego podejrzliwe spojrzenie zmieniło się w wyraz pewności. Odsuwając się na bok, ustąpił Valerie drogi. Nie czekając ani sekundy dłużej, pośpiesznie wyszła z pałacu, ale zamiast skierować się ku Silasowi, ruszyła prosto do samochodu. Przed wyjściem zamówiła Ubera i kazała kierowcy zaparkować na końcu drogi. Gdy zeszła ze schodów pałacu, znalazła się na głównej drodze i szybko ruszyła w lewą stronę, gdzie stało auto. Na szczęście strażnik nie zauważył, dokąd idzie, i udało jej się dotrzeć do pojazdu. — Proszę jechać. — Siadając w samochodzie, zerknęła za siebie, by upewnić się, czy nikt jej nie śledzi. Wkrótce silnik zawarczał i Valerie opuściła tamto miejsce. — Zacznijmy nowe życie. — Wyjrzała przez okno w stronę nieba, kładąc dłoń na brzuchu i czując w sobie nienarodzone dziecko. [Cztery dni później] Viktor wciąż nie wiedział, że Valerie uciekła z pałacu. Nie zaglądał do jej pokoju zbyt często; bywał tam tylko wtedy, gdy miał na nią ochotę. Siedział w jadalni, gdy po spróbowaniu zupy na jego twarzy odmalował się grymas obrzydzenia. Odłożył łyżkę i wziął kęs steku leżącego przed nim. — To jedzenie smakuje inaczej — wymruczał do siebie. Zostawił posiłek na stole. — Zawołajcie tu szefa kuchni. — Tak jest. — Pokojówka stojąca z boku skłoniła się i odeszła, a wkrótce pojawił się mężczyzna o pogodnym uśmiechu i twarzy pokrytej zmarszczkami. Miał na sobie biały fartuch i kucharską czapkę. — Dzień dobry, panie. — Szef kuchni przywitał go i skłonił głowę z szacunkiem. Viktor nie odpowiedział, wytarł usta serwetką, a potem w końcu zapytał: — Kto odpowiada za przygotowywanie moich posiłków? — Każdy w kuchni ma swój udział w przygotowaniach, panie, ale zazwyczaj to ja gotuję większość dań — odparł szef kuchni. Viktor spojrzał na niego. — Jedzenie smakuje inaczej niż kilka dni temu. Dlaczego? Kucharze wymienili spojrzenia, w powietrzu unosiła się konsternacja. — Czy może zwolnił pan kogoś z pomocników? — zapytał Viktor, tym razem bardziej dociekliwie. — Nie, panie, ale skoro pan o tym wspomina, pani Valerie nie pomaga już przy gotowaniu. Przychodziła codziennie i upierała się, by przygotowywać pana posiłki, ale od jakiegoś czasu tego nie robi. — Szef kuchni w końcu udzielił mu konkretnej odpowiedzi. — Chcesz mi powiedzieć, że to Valerie gotowała wszystkie moje posiłki? Szef kuchni poczuł się mocno zastraszony. — N-nie wszystkie, że tak powiem, zazwyczaj tylko pomagała przy jednej lub dwóch rzeczach. — Gdzie ona jest? — zapytał Viktor. — Nie wiem, panie; nie widziałem jej od dłuższego czasu — odparł szef kuchni. Viktor skinął lekko głową, po czym wstał z krzesła i nie mówiąc nic więcej, skierował się do wyjścia z jadalni. „Skoro o tym mowa, rzeczywiście nie widziałem jej od dawna” — pomyślał Viktor. Próbował przypomnieć sobie ostatnie spotkanie i zdał sobie sprawę, że minął prawie tydzień. Gdy tylko dotarł pod jej pokój, pchnął drzwi, ale były zamknięte. — Valerie! Jesteś tam? Otwieraj natychmiast! — krzyczał, waląc w drzwi, ale nie doczekał się odpowiedzi. Wpadł we wściekłość i wyważył drzwi kopnięciem. Gdy wszedł do środka, rozejrzał się, ale po Valerie nie było śladu. — Valerie?! — zawołał głośno dwa razy, ale nie słysząc odpowiedzi, zrozumiał, że coś jest nie tak…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Ucieczka – Sprzedana okrutnemu królowi alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka