Twarz Viktora rozpromieniła się w uśmiechu, nachylił się i ją pocałował. Valerie z początku się wahała, ale gdy poczuła, jak łącząca ich więź rozbłyska, odwzajemniła pocałunek z pasją. Trwali w objęciach przez czas, który zdawał się wiecznością. Świat wokół nich przestał istnieć, liczyli się tylko oni dwoje. W końcu odsunęli się od siebie, wciąż uśmiechnięci, wiedząc, że to początek czegoś wyjątko
















