Uwięziony Księżyc

Uwięziony Księżyc

Autor: Aeliana Moreau

05
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
                    LYRIC To musiał być żart. Albo przynajmniej nie to, o czym myślałam. Oczy ojca stały się poważniejsze, gdy ruszył w moją stronę. – Myślałem o zaoferowaniu mu Nory, ale ona jest już z kimś innym, a Król Alfa mógłby wpaść w furię, gdyby pomyślał, że próbujemy zaoferować mu czyjąś kobietę. To powód, dla którego jesteś jedynym wyborem, jaki mamy, Lyric. I... nie masz pojęcia, jak idealnie się składa, że odzyskałaś swoją twarz. Początkowo martwiłem się, że będziemy mieli problemy z zaakceptowaniem cię przez Króla Alfę, ale teraz jestem pewny, że będzie zachwycony. – Chwila. – Prychnęłam, kładąc dłoń na udzie. – Proszę, nie mów mi, że kazałeś mi podróżować całą drogę z Draconis tylko po to, by powiedzieć mi, że mam zostać złożona w ofierze demonowi. Żaden wilk nie był obcy nazwie „Darkspire”. Nawet ja, która wiedziała niewiele o sprawach Watahy, wiedziałam, jak niebezpieczni są i że nikt nie chciał mieć z nimi nic do czynienia; ani w tym życiu, ani w innym. – Alfa Jaris nie jest demonem – powiedział Ojciec z zaskoczeniem. – Ale to właśnie nim jest. Lata temu mówiłeś to samo. Alfa Jaris Dreadmoor był najokrutniejszym człowiekiem, o jakim kiedykolwiek słyszałam. Opowieści o tym, jak pokonywał swoich wrogów – a czasem i przyjaciół – nie były nowością dla Watahy. Pochodząc z rodziny, która wydawała na świat tylko najsilniejszych Alf, był obecnie Królem Alfą Darkspire, człowiekiem, którego wszyscy się bali i nie chcieli trafić na jego czarną listę. Nie wiedziałam, jak wygląda. Nigdy nie miałam przywileju spotkać kogoś takiego jak Jaris Dreadmoor. Nie żebym kiedykolwiek chciała. – Krążą plotki, że zabił własnego ojca i brata! – Uniosłam rękę w powietrze. – Jak chcesz, żebym była z kimś takim? – To tylko spekulacje, Lyric. Poza tym, będziesz z nim tylko przez rok. – Nie potrzebujesz roku, żeby kogoś zabić, tato. Wystarczy minuta, góra. Ale dla kogoś takiego jak Jaris, jestem pewna, że pół minuty by wystarczyło. Poza tym, dlaczego to w ogóle ma być na rok? Z tego, co słyszałam, Darkspire nie miało Luny od czasu dojścia Jarisa do władzy. Ale jeśli chciał wziąć Lunę, czy nie powinno to być na stałe czy coś? Dlaczego prosił tylko o rok? – Szczerze mówiąc, nie wiem, Lyric. – I nie obchodzi cię to – wcięłam się, a ból zbliżył się do mojego serca. – Wszystko, na czym ci zależy, to danie mu Luny, żebyś mógł zrzucić ten problem ze swoich pleców. Nie obchodzi cię problem, który zrzucasz na moje. Przez ułamek sekundy na jego twarzy przemknęło zdumienie. Lyric, którą znał, nigdy by się z nim nie kłóciła. Pokornie zgodziłaby się na wszystko, czego chciał. Cóż, powiedzmy po prostu, że poznałam swoją wartość, gdy zdałam sobie sprawę, jak piękna jestem. Ta Lyric była zmęczona byciem marionetką ludzi. Ojciec podszedł wystarczająco blisko, by wziąć mnie za rękę. Tym razem wyglądał na tak zatroskanego, że bałam się, iż może upaść na kolana. – Lyric, proszę. – Ścisnął lekko moją dłoń. – To ostatnia rzecz, o którą cię poproszę jako twój ojciec. Po prostu zrób to dla mnie, tylko na rok. A obiecuję, uczynisz mnie najszczęśliwszym ojcem. ****† Godziny później stałam w moim pokoju – lub tym, co kiedyś było moim pokojem – wpatrując się w swoje odbicie w lustrze. Miałam na sobie długą czerwoną suknię, a włosy opadały mi na ramię. Byłam w pełni gotowa na spotkanie z Alfą Jarisem, mimo że wolałabym tego nie robić. Coś wydawało się nie w porządku. On chcący Luny tylko na rok... to było złe. Ale ojciec prawie padł na kolana, błagając mnie wcześniej. Mogłam go rozczarować. Poza tym, zanim związał się ze swoją drugą żoną, bywały chwile, kiedy był dla mnie dobry. Próbowałam oprzeć się pokusie, wpatrując się w szufladę przede mną. Ale ponosząc sromotną klęskę, i tak ją otworzyłam i wyjęłam skan. Moje serce pękło całkowicie, stare rany otworzyły się na nowo. To było jedyne zdjęcie na świecie, które miało moc zabijania mnie za każdym razem, gdy na nie patrzyłam, a jednak było dla mnie jak narkotyk. Byłam uzależniona i ledwo mogłam wytrzymać godzinę bez dotykania go. Czucia go. Łza spłynęła z mojego oka, gdy przesunęłam palcem po obrazach zarysowujących kształty nienarodzonych dzieci w łonie. Pięć lat, a wciąż najlepsza rzecz, jaka mi się przydarzyła. I najgorsza. Ale wolałam trzymać się faktu, że była najlepsza. Bolało tak bardzo, gdy się na nie gapiłam, ale nie mogłam przestać. Dźwięk kogoś próbującego otworzyć moje drzwi wdarł się w moje myśli. Szarpnęłam się z powrotem do rzeczywistości i szybko ukryłam zdjęcie. Upewniłam się, że zamknęłam drzwi chwilę temu, nie chcąc, by ktokolwiek widział mnie ze zdjęciem. Podchodząc do drzwi, zastałam Norę, wściekłą. – Jak pozbyłaś się swojej blizny? – Jej głos grzmiał oburzeniem. – I jaki dokładnie jest twój plan? Chcesz, żeby wszyscy widzieli piękną ciebie, prawda? Przewróciłam oczami, a mój wcześniejszy ból chwilowo ustąpił. – Proszę, nie mów mi, że zapukałaś do moich drzwi tylko po to, by jęczeć o tym, jak dobrze wyglądam. Co, naprawdę myślałaś, że będę wyglądać tak ohydnie na zawsze? Jej spojrzenie stało się jeszcze lodowatsze. – Cóż, tylko żebyś wiedziała, to nic nie zmieni między tobą a Roderickiem. Wkrótce on tu będzie, oboje pójdziecie do świątyni i zakończycie swoje zerwanie. Dotarło do mnie natychmiast. Och, nie. – Czekaj. – Mrugnęłam. – Ty i Roderick? Triumfalny uśmiech zagrał na jej ustach. – Lata temu sprawy między nami nie wyszły. Ale teraz jest gotów wybrać mnie. Cóż, jeśli Roderick nie był większym draniem. – Ugh, rozczarowujesz mnie, Noro. Używasz moich resztek? – cmoknęłam. – Biorąc pod uwagę, że zawsze uważałaś się za tę ładną, oczekiwałam od ciebie więcej. Napięte spojrzenie ściągnęło jej brwi. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale jej przerwałam. – Nie musisz się martwić. Skończyłam z Roderickiem i nie mogę się doczekać, by w pełni zakończyć z nim sprawy. – Zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem. ...... Chwilę później ojciec i ja dotarliśmy do Darkspire jednym z jego luksusowych samochodów. Wataha, która była znana jako największa i najbogatsza, była tak piękna, jak mówili ludzie. Byłam oszołomiona widokiem i przez chwilę nie mogłam uwierzyć, że będę tu Luną. Wysiadając z samochodu, zostaliśmy zaprowadzeni do jednego z budynków przez pokojówki, podczas gdy strażnicy ojca pozostali na zewnątrz. Wielka Luna – matka Jarisa – była w dużym salonie, by nas powitać. – Bennett! Tak się cieszę, że dotarłeś – powiedziała Luna, a jej oczy kryły lekkie rozbawienie. – Witaj, Luno. – Pochyliłam głowę. Przyjrzała mi się z zaskoczeniem. – Czy to twoja córka? – Zapytała tatę. – Cóż, niech Serafin błogosławi, jest wspaniała! Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Luna Isolde, w swoim czasie, była potężną Luną. Rządziła u boku swojego zmarłego męża żelazną ręką, niszcząc każdego, kto odważył się wejść jej w drogę. Zawsze chciałam ją poznać. – Proszę, usiądźcie, podczas gdy czekamy na Alfę Jarisa. Wkrótce do nas dołączy – wskazała nam kanapę. Jej wersja „wkrótce” okazała się być prawie godziną później. Ojciec i ja byliśmy już wyczerpani i wciąż patrzyliśmy na drzwi, zastanawiając się, jak długo zajmie Alfie przybycie. Czy nie wiedział, że będzie miał gości? Swoją... nową Lunę? W pewnym momencie Isolde wyglądała na wściekłą i wyszła. Kiedy wróciła, zapewniła nas, że zaraz tu będzie. I rzeczywiście, przyszedł. Powietrze w pokoju zmieniło się w sekundę, w której drzwi się otworzyły, ujawniając mężczyznę i dwóch innych za nim. Luna wciągnęła powietrze z ulgą, wstając na nogi. Ojciec i ja zrobiliśmy to samo. Łatwo było zauważyć, kto był Alfą, ponieważ dwaj inni mężczyźni go oskrzydlali. Ale w chwili, gdy miałam wyraźny widok na jego twarz, mój świat runął. Nie. Nie. Przerażenie chwyciło moją pierś, ściskając ją, aż poczułam ból. To musiał być jakiś pokręcony żart. Ponieważ jak, w imię Selene, patrzyłam na twarz tego samego mężczyzny, który zrujnował mnie pięć lat temu?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

05 – Uwięziony Księżyc | Czytaj powieści online na beletrystyka