Wyszłam z sali pacjenta, trzymając w dłoni kartę chorobową i przeglądając ją.
Poinstruowałam pielęgniarkę u mojego boku, co ma zrobić z jednym z pacjentów z karty.
Zatrzymałam się, gdy ktoś stanął prosto przede mną. Zmuszona oderwać wzrok od dokumentacji, uniosłam głowę i zobaczyłam Martę.
Och, wspaniale.
– Potrzebujesz czegoś, doktor Monroe? – Powstrzymałam chęć przewrócenia oczami.
– Owszem. – N
















