JARIS
"Idę z Martą," poinformowałem, kiedy skończyła, i natychmiast przeniosłem uwagę z powrotem na leżące przede mną akta.
Musiała być zaskoczona, bo przez dłuższą chwilę nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
Nic mnie to nie obchodziło. Po prostu dalej stawiałem znaczki i pisałem po swoich dokumentach.
"D... Dobrze," powiedziała w końcu, odchrząkując.
Ale jeszcze przez moment stała
















