Perspektywa Alistaira.
Cisza w pokoju była ogłuszająca, to był gęsty, ciężki nacisk, który zdawał się rozsadzać mi czaszkę. Przemierzałem pokój wzdłuż i wszerz, a moje kroki rytmicznie dudniły o kosztowny dywan. Powiedziałem za dużo. Pozwoliłem, by maska opadła, i teraz powietrze było naelektryzowane surowymi, ostrymi krawędziami mojego braku kontroli. Skóra wydawała mi się za ciasna, a krew tętni














